Witam. Piszę do Państwa w sprawie śmierci mojego ojca. tato zmarł w Konińskim szpitalu we wtorek rano. W szpitalu przebywał tydzień, a powodem pobuty było zatrucie, bądź "uszkodzenia mechaniczne przełyku". Stan taty się poprawiał i w tym tygodniu miałby prawdopodobnie byc zwolniony do domu o czym lekarz wspomniał mamie, lecz niestety we wtorek rano został znaleziony z rozbita głową w toalecie. Siostra uzyskała informację od pielęgniarki, iż tato często jeździł sobie na papieroski do łazienki (tato nie palił od 15 lat, był cukrzykiem oraz inwalidą - oby dwie nogi amputowane poniżej kolan, przy czym był nadal bardzo słaby). 3-4 dni wcześniej gdyby nie późna wizyta i interwencja mamy, tata prawdopodobnie wpadłby w śpiączkę cukrzycową ponieważ nie sprawdzano mu poziomu cukru w odpowiednich odstępach czasu. we wtorek wieczorem mama z siostrą złożyły doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prokurator z początku wstrzymał ciało, lecz po rozmowie z lekarzem zwolnił je i sekcja została wykonana w tym samym szpitalu. Dziś (środa) moja mama została poinformowana, że tato leczony był podczas tej wizyty na serce i niedokrwienie(co jest całkowitą "nowością" dla nas), a przyczyną zgonu był zawał. Chciałbym zaczerpnąć Państwa opinii na temat tej sprawy - co można zrobić aby dojść prawdy? Czy wytoczenie procesu o spowodowaniu śmierci przez zaniedbanie to wszystko co możemy zrobić? Proszę serdecznie o poradę. Szanowny Panie, Odpowiadając na Pańskie pytanie uprzejmie informuję, że w obecnej sytuacji najważniejsze jest poczekać na wyniki sekcji zwłok, a także ustalić czy Pański ojciec upoważnił kogoś do uzyskania dokumentacji medycznej na wypadek śmierci. Jeżeli tak, to wskazana osoba powinna zwrócić się do szpitala o wydanie pełnej dokumentacji medycznej tj. dokumentacji indywidualnej, a także fragmentów dokumentacji zbiorczej dotyczącej Pańskiego ojca. Jeżeli nie było takiego upoważnienia należy uzyskać ksero dokumentacji medycznej z prokuratury. Jak rozumiem z treści Pańskiego zapytania już złożyliście Państwo zgłoszenie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - w oparciu o ten sygnał prokuratura powinna rozpocząć śledztwo, o którego przebiegu powinni być Państwo informowani (o wszczęciu, umorzeniu, wniesieniu aktu oskarżenia itp.). W efekcie, na drodze postępowania karnego możliwe jest ustalenie osób ewentualnie odpowiedzialnych za śmierć Pańskiego ojca i ich ukaranie. Możliwe jest również wszczęcie postępowania cywilnego na drodze, którego możecie Państwo dochodzić: - odszkodowania, a więc zwrotu kosztów, jeżeli Państwo jakieś ponieśli w związku z leczeniem i śmiercią ojca (koszty pogrzebu), - renty na rzecz osoby względem, której ciążył na zmarłym obowiązek alimentacyjny np. małżonka, dzieci (przysługuje, w sytuacji, jeżeli Pański ojciec dostarczał środków utrzymania), - odszkodowanie, jeżeli w wyniku śmierci ojca nastąpiło znaczne pogorszenie Państwa sytuacji życiowej (chodzi o sytuację, w której Pański ojciec w sposób finansowy lub na drodze osobistych starań np. opieki nad dziećmi, pomocy w domu, przyczyniał się do zaspokajania potrzeb rodziny), - a także zadośćuczynienia za krzywdę spowodowaną śmiercią osoby bliskiej. Jednak stwierdzenie czy mają Państwo podstawy do dochodzenia tych roszczeń będzie możliwe dopiero po analizie treści dokumentacji medycznej oraz wyniku sekcji zwłok. W obu postępowaniach - karnym i cywilnym - ustalenie prawdziwego przebiegu wydarzeń powinno nastąpić w oparciu o w/w dokumenty oraz o zeznania świadków, a także opinię biegłych lekarzy. Przeprowadzenie rzetelnego postępowania dowodowego w postępowaniu karnym zależy od prokuratury, natomiast w postępowaniu cywilnym od Państwa, gdyż w tym postępowaniu to Państwo będziecie zgłaszać ewentualne wnioski dowodowe. Z poważaniem Beata Śpitalniak Z upoważnienia mec. Jolanty Budzowskiej Prosze o odpowiedź, czy doszło do popełnienia błedu lekarskiego ze strony stomatologa , pod opieką którego byłam od kilku miesięcy. W ciągu tego czasu leczyłam kilka zębów, ok. 1,5 miesiaca temu był leczony ubytek w zębie, który zaczął minie ponownie boleć. Zgłosiłam się niezwłocnie do gabinetu , jednak okazało się, że mój lekarz jest na urlopie. Zostałam przyjęta przez innego lekarza. W dokumentacji była adnotacja, ze w razie bólu tego zęba konieczne jest leczenie kanałowe. po rozwierceniu zęba okazało sie, że nerw jest w stanie rozkładu, a leczenie kanałowe w tym dniu jest nie mozliwe ze względu na ogromny ból, mimo znieczulenia. Ząb został zatruty i miał wytrzymać w tym stanie ok. 2 tygodnie do powrotu z urlopu mojego lekarza. Niestety już w nocy ból nasilił się nie do zniesienia. Nastepnego dnia ponownie udałam się do gabinetu stomatologicznego i ząb został ponownie otwarty, oczyszczony, tymczasowo zakryty, wszystkie te czynnosci okupione były dużym bólem. W nocy ząb zaczął boleć nie do zniesienia, ponieważ była sobota gabinet, w którym byłam do tej pory nie był czynny. Przez wiele godzin szukałam gabinetu gdzie mogła bym uzyskać pomoc. W ciągu trzech dni byłam kilka razy na pogotowiu stomatologicznym. okazało się, że doszło do rozwarstwienia okostnej, zakażenia, stworzył sie ropień, który wymagał przecięcia chirurgicznego. musiałam brać silne antybiotyki, środki przeciwbólowe w ogromnych dawkach, zastrzyki. Ból i cierpinie trudno opisać. Poniosłam też znaczne koszty finansowe zwiazane z leczeniem, a stosowane leki nie są obojetne dla zdrowia. Obecnie leczenie nie jest jeszcze zakończone. Mój dentysta jest nadal na urlopie. Nie wiem, czy ząb da się uratować, istnieje niebezpiczeństwo , że ząb w pobliżu też ucierpiał . Proszę o informację, czy doszło do popełnienia błędu przez mojego dentystę, który leczył ten ząb! 1,5 miesiąca temu? Jeżeli tak , to czy mogę się domagać jakiegoś odszkodowania od niego? Nie muszę dodawać, że za leczenie i wypełnienie tego zęba płaciłam . Z poważaniem. Renata Szanowna Pani, Udzielenie odpowiedzi zależy od oceny, czy prawidłowo wykonano leczenie w pierwszym etapie. Dziwi informacja w dokumentacji (po leczeniu!), że w razie bólu konieczne jest leczenie kanałowe. Sugeruje to (także na podstawie przebiegu późniejszego leczenia), że wykonano zbędny zabieg. Jeśli dentysta miał wątpliwości co do zakresu zmian w zębie, powinien był wykonać zdjęcie punktowe RTG i na tej podstawie rozstrzygnąć, czy wystarczy zwykła plomba, czy też wymagane jest leczenie kanałowe i od razu je rozpocząć. Niestety jednak trzeba mieć świadomość, że rozstrzygająca w zakresie oceny, czy doszło do błędu, jest opinia biegłego (sądowego). Co do możliwości dochodzenia odszkodowania, to w Pani przypadku, gdyby założyć, że doszło do błędu, zasadne byłoby odszkodowanie (zwrot kosztów leczenia) i zadośćuczynienie za doznanie rozstroju zdrowia (nieprawidłowe leczenia prawdopodobnie nie doprowadziło do trwałego uszczerbku na zdrowiu), ale biorąc pod uwagę polskie realia, nie byłoby ono wysokie.
witam, chciałbym się dowiedzieć w sprawie koleżanki która doznała trwałego uszczerbku na zdrowiu w skutek nie kompetentnego postępowania personelu szpitalnego w czasie porodu dodam, że sprawa miała miejsce 20lat temu czy czyn ten się przedawnił czy można jeszcze o coś walczyć? Szanowny Panie, Odpowiadając na Pańskie pytanie należy stwierdzić, że niestety roszczenia wynikłe z błędu lekarskiego, który miał miejsce 20 lat temu, uległy przedawnieniu. Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego roszczenia wynikłe ze szkód na osobie ulegają przedawnieniu w terminie 3 lat od dowiedzenia się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia niezależnie od daty zdarzenia powodującego szkodę - zakładam jednak, że Pańska znajoma już wcześniej wiedziała o szkodach do jakich doprowadzono w trakcie porodu. Niezależnie od powyższego do sierpnia 2007 roku termin przedawnienia był ograniczony do 10 lat od zdarzenia. Obecnie nie ma ograniczenia 10-letnim terminem, dotyczy to jednak spraw nieprzedawnionych w sierpniu 2007 roku. Niestety w opisanym przez Pana przypadku przedawnienie nastąpiło najprawdopodobniej w 1992 roku (3 lata od dowiedzenia się o szkodzie), a najpóźniej w 1999 roku (10 lat po zdarzeniu). Z poważaniem Beata Śpitalniak Z up. mec. J. Budzowskiej
witam. moj problem polega na tym, ze moj dziadek chory na "parkinsona" jakas niespotykana odmiane trafil na rutynowe badania do szpitala brodnowskiego. te badania zlecil profesor ktory przyjmowal mojego dziadka. pomimo sędziwego wieku, dziadek czul sie dobrze i poruszal sie samodzielnie. po dwoch dniach przebywania w szpitalu nagle "dostal infekcji", ktora objawila się zapaleniem pluc ( natychmiast zostal podlaczony pod respirator, poniewaz nie byl w stanie samodzielnie oddychac). pielegniarki oraz lekarz prowadzacy zapewniali, iz stan dziadka jest stabilny i nie mamy powodu do zmartwien. pomimo naszeych uwag kierowanych do służb zdrowia,odpowiedz była jedno znaczna,że stan zdrowia npacjęta jest stabilny. zadna osoba reprezentujaca sluzbe zdrowia nie przejmowala sie faktem iz oczy dziadka byly sklejone ropa (pielegniarka twierdzila jest to sytuacja chwilowa i ze wczesniej rozmawiala z moim dziadkiem!). uwazam, ze dziadek odszedl z tego swiata, poniewaz w szpitalach publiczny! ch opieka medyczna jest w oplakanym stanie, sluzba zdrowia zamiast opiekowac sie pacjentami woli spedzac czas w pokoju socjalnym, miedzyinnymi palic papierosy oraz pic kawe. cierpliwie czekam na rozwazenie mojejego listu i odpowiedziec. ps sekcja zwlok wykazala, iz przyczyna zgonu było zapalenie pluc! Szanowny Panie, Z Pana opisu wynika, że Pański dziadek zmarł na zapalenie płuc. Niestety zapalenie płuc może być wywołane przez wiele różnych czynników. W zależności od rodzaju czynnika wywołującego wyróżniamy następujące typy zapalenia płuc: bakteryjne, wirusowe, wywołane przez grzyby bądź pierwotniaki, o przyczynach mieszanych. Wielość czynników sprawia, że trudno szpitalowi zarzucić spowodowanie zapalenia płuc, może się ono bowiem zdarzyć nawet przy najstaranniejszej opiece. Możliwość postawienia zarzutu spowodowania zapalenia płuc pojawia się zatem w przypadku możliwości wykazania rażących zaniedbań w zakresie opieki nad chorym (co można udowodnić za pomocą dowodów w postaci m.in. dokumentacji medycznej oraz zeznań świadków). W przypadku zapalenia płuc istnieje bezwzględna konieczność badań bakteriologicznych i określenie lekowrażliwości czynnika powodującego zapalenie płuc. Zatem należałoby uzyskać pełną dokumentację lekarską i sprawdzić czy leczenie było prawidłowe. Odpowiedzialność szpitala istnieje bowiem nie w przypadku niepowodzenia leczniczego, lecz w przypadku zaniedbań i błędów medycznych. Z poważaniem Beata Śpitalniak Z up. Mec. J. Budzowskiej
Witam Proszę o udzielenie wstępnej informacji czy zbyt późne wykonanie cesarskiego cięcia ( dopiero po zaniku tętna płodu) ciężarnej przy 2 tygodniowym okresie przenoszenia może być zakwalifikowane jako błąd lekarski? U kobiety nie występowała naturalna akcja porodowa w związku z tym w ósmym dniu po terminie została przyjęta na oddział patologii ciąży. W ciągu kilku następnych dni lekarze próbowali w sposób sztuczny pobudzić akcję porodową lecz bez rezultatu. Podczas kolejnego badania ciężarna prosiła o wykonanie c. cięcia lecz jej odmówiono. Około 12 dnia po terminie zaczęła sie akcja porodowa i dopiero wtedy, kiedy tętno dziecka zanikło, zdecydowano się na wykonanie cesarskiego cięcia. Noworodek nie dawał oznak życia. Miał w płucach smółkę i wody płodowe. Po długiej reanimacji przywrócono czynności życiowe ale dziecko miało ciężkie zapalenie płuc oraz niedotlenienie mózgu, które na pewno będzie skutkowało porażeniem mózgowym. Sprawa jest dość świeża i w tej chwili za wcześnie mówić o stopniu porażenia. Ciąża była wielokrotnie monitorowana i przebiegała prawidłowo. Dziecko w chwili porodu miało 3.5 kg wagi oraz dł. 52 cm. Pozdrawiam Szanowny Panie, Wszystko zależy od tego, jak był prowadzony monitoring dobrostanu dziecka przez czas hospitalizacji i jak wyglądały - w szczególności - zapisy KTG. Żeby ocenić sprawę, musi Pan uzyskać kserokopię pełnej dokumentacji medycznej matki i dziecka, z zapisami KTG itd. Proszę się skontaktować po otrzymaniu dokumentów. Wzór wniosku do szpitala o dokumentację w załączeniu.
Z poważaniem, Jolanta Budzowska, radca prawny Lekarz ginekolog skierował moja ciocię na operację usunięcia torbieli, zlecając podstawowe badania lekarskie krwi i moczu. Ciocia podpisała zgodę na operację torbieli uzyskując informację ,że wszystkie badania są dobre. Po trzech dniach miała wyjść do domu. Przeprowadzono operację - po której chirurg stwierdzi, że operacja była rozpaczliwa, że nie wycięto całego raka . Oddano po operacji wycinek do badań i przyszedł wynik ,że rak jest złośliwy. Dlaczego tej kobiecie nie zrobiono USG, innych badań wykluczających raka- jeżeli była to operacja rozpaczliwa to chyba nawet marny lekarz powinien dostrzec gołym okiem. Czy powinien operować raka nie mając w tym zakresie podstawowych badań? Czy można raka z przerzutami dostrzec podczas operacji tylko przez przypadek? Jak powinien zareagować chirurg widząc raka a nie torbiel. Po operacji ciocia dostała udaru mózgu- jest świadoma i płyną jej łzy. O co powinnam pytać lekarzy, jakie zbierać dowody? Czy mam jakiś ruch jeżeli ciocia chyba nie upoważniła nikogo do wglądu w dokumenty. Dlaczego skazano ją na cierpienie, dlaczego nie otrzymała na czas informacji o faktycznym jej stanie - może zrezygnowałaby z tej operacji i przygotowała na śmierć. Wiem, że lekarze wycofują się z przeprowadzania operacji w sytuacji ,gdy oceniają ,że nie ma już szans. Tutaj tych szans nawet nie próbowano oszacować. Jestem młodą osobą- i zamierzam walczyć dla innych. Tylko nie wiem od czego mam zacząć i czy to nie walka z wiatrakami. Proszę o pomoc. Szanowna Pani, W pierwszej kolejności należy stwierdzić, że jeśli Ciocia nie upoważniła nikogo do dokumentacji, to niestety nie może jej Pani uzyskać inaczej, jak ubezwłasnowalniając Ciocię na drodzę sądowej (wobec faktu, że nie jest w stanie samodzielnie zajmować się swoimi interesami ze względu na stan zdrowia) i ustanawiając dla niej opiekuna, który będzie mógł podejmować wszystkie działania w imieniu Cioci. Jednocześnie w załączeniu przesyłam wniosek o pełną dokumentację medyczną, który może złożyć opiekun po ubezwłasnowolnieniu Cioci.
Drugiem rozwiązaniem jest zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z wnioskiem o zabezpieczenie dowodu w postaci dokumentacji medycznej (to robi Pani w swoim imieniu, dzieląc się w piśmie swoimi przekonaniami co do wadliwości prowadzonego leczenia).
Istotą sprawy jest nie to, że Ciocia jest chora na raka, bo oczywiście nowotwór nie został wywołany przez szpital, ale to, że naruszono Jej dobra osobiste, w szczególności prawo do samostanowienia, do wyboru metody leczenia (w konsekwencji braku odpowiedniej diagnostyki), co upoważnia Ciocię - jeśli będzie mogła decydować o swoim sprawach osobiście lub przez opiekuna - do wystąpienia do Sądu z żądaniem zadośćuczynienia na podstawie art. 448 kodeksu cywilnego (oczywiście, jeśli spełnione będą inne przesłanki, takie jak np. wina szpitala). Z poważaniem Beata Śpitalniak Z up. Mec. J. Budzowskiej
Witam, moja żona została przyjęta na oddział chirurgiczny z powodu niedrożności jelit. Na drugi dzień miała operacje. W piąty dzień po operacji stan zdrowia się pogorszył . Zabrali ją na jak to lekarz powiedział reoperacje po której stwierdził, że wszystko w porządku ale moja żona przestała oddychać. Oddychała za nią maszyna Zona. Leżała przez kolejne dwa dni na zwykłym oddziale chirurgicznym z jedną pielęgniarką i panią salową, a mi kazali czekać mówiąc że stan jest ciężki. Powiedziałem o tym kuzynce która jest pielęgniarką. Ona w ciągu paru godzin doprowadziła do tego że żona została przewieziona karetką specjalistyczną do innego szpitala na Odział intensywnej terapii Tam natomiast robili wszystko włącznie z dializą ponownie wykonali zabieg. Z informacji nieformalnej wiem że chirurdzy jeszcze tyle dziur w jelitach nie widzieli. 20 dni leży na oddziale doprowadzili do tego że narządy zaczęły pracować już oddycha sama ale mózg nie pracuje. lekarze wypiszą żonę do rejonu na oddział chirurgiczny a potem na paliatywny żona wymaga żywienia przez kroplówkę czystych opatrunków nie wiem czy ten szpital który doprowadził do tego stany jest w stanie skończyć leczenie z poważaniem Jerzy Szanowny Panie,
z opinii lekarskich, a jakimi zetknęła się kancelaria wynika, że w przypadku niedrożności jelit może po operacji dojść ponownie do zrostów bądź przerwania ciągłości, w zależności od stanu, jaki doprowadził do pierwszej operacji. Tak więc konieczność reoperacji nie jest jednoznaczna z błędem operującego. Dlatego w sprawie żony kluczowa jest analiza, czy w ramach opieki pooperacyjnej monitorowano odpowiednio stan pacjentki, aby jak najwcześniej wychwycić symptomy możliwych powikłań. Do wyjaśnienia pozostaje także kwestia, w jaki sposób doszło do niedotlenienia. Wszystko to wymaga dostępu do pełnej dokumentacji medycznej - jeśli żona upoważniła kogoś z rodziny (wypełniając standardowe formularze szpitalne przy przyjęciu) – to wystarczy wystąpić z odpowiednim pismem (wzór w załączeniu). Jeśli nie ma takiego upoważnienia, to sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo wówczas dostęp do dokumentacji możliwy byłby albo po ubezwłasnowolnieniu żony, albo w toku postępowania karnego, jeśli zostałoby wszczęte w tej sprawie.
Z poważaniem, Jolanta Budzowska-radca prawny
WITAM! CHCIAŁBYM SIĘ OD PANI DOWIEDZIEĆ, CZY MOŻNA WYTOCZYĆ SPRAWĘ SZPITALOWI W KRAKOWIE-NOWA HUTA O ODSZKODOWANIE USZKODZENIA NASZEGO SYNKA, KTÓRY JEST PO "PORAŻENIU MÓZGOWYM" , A MA OBECNIE 26-LAT.PORÓD BYŁ IDENTYCZNY JAK U TEJ PANI Z LUBLINA, TZW., GDZIE ŻONIE POŁOŻYŁO SIĘ NA BRZUCHU DWÓCH LEKARZY. NASZ MARCIN NIE CHODZI, JEST LEŻĄCY, MA NIEDOWŁAD RĄK I NÓG, NIE MÓWI.W SKALI MIAŁ 1-STOPIEŃ,NIEDOTLENIENIA MÓZGU. BARDZO PANIĄ PROSZĘ O ODPOWIEDZ I CZY MOGŁABY SIĘ PANI PODJĄĆ TEJ SPRAWY.MIESZKAMY W OLKUSZU. SERDECZNIE POZDRAWIAM! LEKSTON DARIUSZ Szanowny Panie, Przykro mi, w świetle obecnie obowiązujących przepisów, roszczenia dziecka (Pana Marcina) są przedawnione, z uwagi na upływ 10-letniego terminu od dnia porodu. Nawet, gdyby uznać, że szkoda wynikła z przestępstwa (narażenie na utratę życia lub zdrowia), to i tak granicznym (aktualnie) terminem jest 20 lat od zdarzenia. Z poważaniem, Jolanta Budzowska, radca prawny Witam serdecznie! Za chwilę opiszę sytuację, która miała miejsce kilka dni temu i chciałabym się dowiedzieć czy można tu mówić o błędzie lekarskim. Wszystko zaczęło się 11 listopada kiedy to ok południa teść źle się poczuł (zaczęła bolec go głowa, dostał niedowładu prawej ręki i nogi). Mąż zawiózł go na izbę przyjęć skąd zostali odesłani na pomoc doraźną. Tam odczekali swoją kolejkę i gdy weszli, lekarz zbadał ciśnienie, które wynosiło 280/140. Lekarz natychmiast dał skierowanie do szpitala. Na izbie przyjęć przyszedł kolejny lekarz, który podał teściowi leki i po ok. 2 godz. gdy ciśnienie spadło do 180/100 lekarz stwierdził, że chory może wrócić do domu (bowiem teść od kilku lat choruje na nadciśnienie tętnicze). Następnego dnia teść udał się do lekarza rodzinnego, bowiem pomimo ustabilizowanego ciśnienie miał zawroty i bóle głowy, pogorszył mu się wzrok i słuch i miał lekki niedowład ręki i nogi. Lekarka stwierdziła, że to jest spowodowane ciśnieniem. 13 listopada objawy na dal nie ustępowały więc wezwaliśmy pogotowie. Zabrano teścia do szpitala i został przyjęty na oddział wewnętrzny. 14 listopada zrobiono mu tomografię głowy, która wykazała krwiaka mózgu. Proszę więc o odpowiedź czy w takiej sytuacji możemy mówić o błędzie lekarskim. Wydaje mi się, że tak, ale nie znam się na tym dlatego proszę o pomoc. Szanowna Pani, z Pani opisu wynika, że jeśli były objawy niedowładu, to należało podejrzewać udar. W Polsce od kilku lat jest opracowany, obowiązujący program ekspercki leczenia udarów, gdzie szczegółowo opisano procedurę rozpoznawania i leczenia udarów. Zgodnie z tymi standardami, najistotniejsze jest najszybsze zdiagnozowanie tego schorzenia i przeciwdziałanie skutkom udaru - w pierwszych godzinach po wystąpieniu objawów. Wygląda na to, że w przypadku Pani teścia, diagnostyka była co najmniej niekompletna. W aspekcie dochodzenia roszczeń należy zawsze jednak rozważać także nie samą winą, nieprawidłowości w leczeniu, a skutki, jakie to spowodowało: uszczerbek na zdrowiu czy rozstrój zdrowia. W omawianym przypadku - czy gdyby Pani teść otrzymał natychmiastową, prawidłową pomoc medyczną, to czy niekorzystne następstwa miałyby mniejszy zakres, a stan jego zdrowia byłby obecnie lepszy. Jeśli więc byłoby możliwe wykazanie nieudzielenia wymaganej pomocy (i w optymalnym czasie) oraz skutków, jakie to spowodowało, to Pani teść mógłby się domagać rekompensaty na drodze sądowej. Z poważaniem, Jolanta Budzowska, radca prawny
Witam Panią. Mam do Pani pytanie.? Mam 28 lat w 1994 r.- kiedy miałam 12 lat rozpoznano u mnie zespół nerczycowy. W wyniku zastosowanego leczenia- a podejrzewam że było ono nie prawidłowe powstała u mnie infekcja- gdzie mam ograomny uszczerbek ciał. Teraz nie leczę się już na nerki jedynie chodzę do poradni na wizyty kontrolne. Chciałbym sie dowiedzieć czy po tak długim czasie - 15 latach , mogę dochodzić odszkodowania od szpitala ? Jeżeli tak to do kogo mam się udać i od czego zacząc. Dziękuję za Pomoc. Szanowna Pani, Niestety nie, z dat, jakie Pani przytacza wnioskować można, że Pani ewentualne roszczenia są przedawnione. Z poważaniem, Jolanta Budzowska, radca prawny
W roku 1981 urodzilam dziecko. Dziecko urodzilo sie martwe z powodu definitywnego bledu lekarza. Ciaza przebiegala prawidlowo i dziecko urodzilo sie zdrowe –tak wykazala sekcja zwlok.Ciaza zostala rozwiazana przez ciecie cesarskie,Niestety bylo za pozno aby uratowac dziecko. Po rozwiazaniu powiedzano mi abym nie wyciagala zadnych konsekwencji prawnych, poniewaz zaden lekarz sie nie podejmie sie prowadzenia nastepnej ciazy. Tegoz samego roku wyjechalam za granice gdzie przwbywam do obecnej chwili. Obciazenie psychczne niestety pozostalo do dzis mimo opieki psychologow nadal pozosawilo to zdarzenie gleboki slad w moim zyciu. Ostanio przeczytalam ze jest odpowiedzialnosc prawna za popelniny blad. Moje pytanie jest : Czy w moje sytuacj mozna sa podstawy faktyczno- prawne upowazniajace mnie do wszczecia jakich kolwiek dzialan? Bardzo prosze o szczera odpowiedz i ewentuala pomoc w tej sprawie. Szanowna Pani, niestety Pani roszczenie jest przedawnione w świetle polskiego prawa, co powoduje, że dochodzenie zadośćuczynienia przed polskimi sądami jest niecelowe. Jeśli jest Pani obywatelką innego państwa, proszę skonsultować kwestię przedawnienia i możliwość prowadzenia postępowania za granicą skonsultować z miejscowymi prawnikami, być może będzie to możliwe. Jolanta Budzowska, radca prawny Witam złozyłam doniesienie do prokuratury w Lublinie moj przypadek jest nastepujący w dniu 01.08.09 w drodze cesarskiego ciecia urodzilam syna w trakcie cesarki ktora zostaal przeprowadzona jakies 36 godzin po pierwszych bolach prodowoch z lewej strony pekla mi macica do lewego przymacicza w dobie po cesarskim cieciu zglosilam bol lewej nerki narastajacy z coraz wieksza siła podawano mi tylko leki przeciwbolowe zlecone badania moczu i obiecano zrobic usg usg wykonano mi dopiero na 4 dobe od zgloszenia kolki okazalo sie ze w nerce jest zastoj wieczorem wezwano urologa ktory zlecil zalozenie cewnika neistety cewnikowanie pecherza pomoglo na krotko zglosilam ponowne bole zwodzono mnie ze przyjedzie urlolog po interwencji rodziny przyszedl do lekarz i zrobiono mi dokladniejsze badania ponowne usg rtg ( wzdete kiszki, powiekszona sledziona powiekszona nerka) 8 sierpnia naukto mi nerke i zalozno dren zostalalm wypisana do domu 14 sierpnia bo antybiotykoterapi slyszac od lekarza ze moge zglosic sie do nich na dalsze leczenie ale wlasciwie jestem z warmii i mazur to moge tam tez podjelam dlasze leczenie w olsztynie 23 pazdziernika przeszlam zabieg szynowania moczowodu zalozno mi sonde na 3 miesiace moczowod jest uszkodzony tzn swiatlo moczowodu jest zawezone w dokumentacji mama zapisane jatrogenne uszkodzenie moczowodu czekam na dlasze etapy leczenia grozi mi tez przeszczep gdyby nerka nie byla w stanie z tym zawezeniem funkcjonowac chcialam sie zaptyac jaka mam szanse na razie w procesie karnym badz w cywilnym Szanowna Pani, bez znajomości dokumentacji medycznej jest bardzo trudno odpowiedzieć na Pani pytanie. "Jatrogenne" znaczy (w aspekcie medycznym) tyle co związane z działaniami medycznymi, takie, które wystąpiło w (jako efekt nieoczekiwany) w przebiegu leczenia, zabiegu. Jeśli wpisano w dokumentacji, że przebyła Pani jatrogenne uszkodzenie moczowodu, to jeszcze nie znaczy, że działania personelu były zawinione. W pierwszej kolejności należy rozstrzygnąć, czy można było uniknąć pęknięcia macicy. Kolejno, czy do uszkodzenia moczowodu doszło w trakcie operacji cięcia cesarskiego i czy warunki jej przeprowadzania były na tyle trudne, że z powikłaniem w postaci uszkodzenia moczowodu należało się liczyć. Biegli będą zapewne zdania, że tak. Osobną kwestią pozostaje jednak brak należytej opieki i diagnostyki po cięciu - skoro przeprowadzano je w trudnym warunkach, to tym bardziej należało wyeliminować potencjalne powikłania. Na koniec rozstrzygnięcia wymaga, co jest przyczyną obecnych Pani dolegliwości - jeśli samo uszkodzenie moczowodu (niezależnie od oceny prawidłowości rozpoznania) to sytuacja procesowa jest trudniejsza. Jeśli udałoby się wykazać, że nierozpoznanie powikłania w postaci uszkodzenia w istotny sposób pogorszyło rokowania i Pani obecny stan - to ma Pani większe szanse na wygraną zarówno w postępowaniu karnym jak i cywilnym. Jolanta Budzowska, radca prawny Witam serdecznie, mam problem, ponieważ uważam ze moja rodzina padła ofiarą zaniedbania lekarskiego. Efektem tego jest stan otępienia mojego ojca, oraz choroba mojej matki. Miejmy nadzieję, ze na tym się zakończy, ponieważ czekamy na dalsze wyniki, ale od początku: niecałe 2 lata temu Tata zaczął mieć problemy z mową oraz z chodzeniem(jąkał się, oraz kuśtykał i miał problemy z równowagą). Trafił wtedy do szpitala na oddział neurologii, gdzie stwierdzono otępienie, zastosowano leczenie. Nie przynosiło ono skutków, a stan zdrowia Ojca pogarszał sie z dnia na dzień. Wiec mama starała się prywatnie szukać pomocy. Stan Taty pogarszał sie, więc trafił kolejny raz do szpitala, oczywiście sugerowano sie poprzednią diagnozą leczono Tatę w kierunku otępienia. 2 miesiące temu Tata trafił z podejrzeniem udaru do innego szpitala wykonano tam PO RAZ PIERWSZY punkcję. wyniki były zaskakujące - tata ma kiłę! i dopiero tutaj zaczęto prawidłowe leczenie. oczywiście moja rodzina wykonała badania, na razie okazało sie, ze chora jest Mama, ja z rodzeństwem czekamy na wyniki szczegółowe. Prawda jest taka, ze teraz Ojciec ma kiłę ośrodkowego układu nerwowego 3 rzędową! Podczas badań wcześniejszych znaleziono złożoną wadę serca oraz guzki, czy krwiaki w mózgu oczywiście teraz wiadomo że to sa kilaki. jeden z lekarzy powiedział nam, że gdyby ojcu wykonano punkcje 2 lata temu - dzisiaj nie byłby w takim stanie (pampers, stan otępienny całkowity brak samodzielności) Gdy poszliśmy do ordynatora zapytać, dlaczego nie wykonano tego badania powiedział ze to pomyłka, że zawsze się robi te badania ale tutaj nie zrobiono pewnie przez jakieś niedopatrzenie czy zwykła pomyłkę, a zresztą to nie jego problem, niestety w słowie pisany nie jestem w stanie oddać złośliwości i chamstwa w jakim to powiedział. Obecnie ojciec jest w szpitalu na leczeniu (w tym szpitalu który dopuścił sie pomyłki, oraz mama ) My z rodzeństwem jutro sie dowiemy o naszych wynikach. Obecnie lekarze twierdzą, ze to nasza wina, dokładnie Ojca, bo w 2001 roku oddawał krew i w krwiodawstwie okazało sie ze chorował wtedy już, ale sie nie dowiemy czy wiedział czy nie - nie jest swiadomy. ale Pani z krwiodawstwa powiedziała że nie zwalnia to szpitala z odpowiedzialności oraz z konieczności wykonania tego badania, zresztą w neurologii podstawowego, chodzi mi o punkcję. moje pytanie jest następujące: co teraz mamy robić? przecież przez tą pomyłkę moja matka mogła być leczona 2 lata temu a tata nie byłby w takim stanie jaki się znajduję! ja i reszta rodzeństwa nie bylibyśmy narażenie na chorobę! gdzie zgłosić sie o pomoc? gdzie mamy szukać środków na leczenie oraz rehabilitację? dziękuje za odpowiedz i rade pozdrawiam i proszę i pilną odpowiedz Anna Kowalska Szanowna Pani, z opisu wynika, że niewykonanie badania w kierunku nosicielstwa kiły (o ile były wskazania - niestety nie mogę sytuacji oceniać z medycznego punktu wiedzenia) naraziło - przynajmniej- Pani Ojca na pogorszenie zdrowia. Proponuję zatem do właściwej miejscowo Prokuratury złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa - spowodowanie zagrożenia życia i zdrowia, opisując stan faktyczny tak jak w Pani mailu (tylko z konkretnymi danymi dotyczącymi placówek medycznych i świadków) i załączając posiadane przez Panią dokumenty medyczne. Po wyjaśnieniu sprawy przez Prokuraturę będzie można rozważyć wystąpienie na drogę cywilnoprawną. Sprawa jest jednak wieloaspektowa, znaczenie będzie miała np. treść wywiadu od pacjenta, jaki zebrały poszczególne placówki medyczne. Jolanta Budzowska, radca prawny
Witam serdecznie, Bardzo proszę o pomoc, gdyż jestem kompletnie bezradna. Rok temu urodziłam synka (jest to moje drugie dziecko). W trakcie porodu nie zostałam nacięta a dziecko było duże i popękałam. Najbardziej ucierpiał zwieracz odbytu. Lekarz mnie zszywał przez pół godziny. Na karcie widniała informacja pęknięcie IV stopnia, szczególna ochrona. Na wypisie natomiast zaznaczyli pęknięcie IIIstopnia. Ja zauważyłam to dopiero w domu. Mąż pojechał do szpitala i prosił o zmianę, niestety ordynator, który był przy porodzie i patrzył jak pękam nie chciał tego zmienić, gdyż podobno nie mógł. Jedynie w książeczce dziecka mam wpisaną prawdę. Rok temu nie zdawałam sobie sprawy czym to pęknięcie grozi. Teraz już wiem, mój zwieracz nie trzyma. Jestem kaleką. Przez pół roku nie wychodziłam z domu, potem stosowałam lewatywę z rana, żeby móc wyjść z domu. W między czasie oczywiście cały czas próbowałam uzyskać pomoc proktologiczną. W tej chwili jestem na rehabilitacji, która tak naprawdę nic nie daje, gdyż mam za dużo blizn i zbyt duże odnerwienie. Pytałam moją dr proktolog czy miałabym szansę odzyskać chociaż zwrot kosztów leczenia, ale niestety uznała, że to jest nieetyczne żeby ją o to pytać i ona mi nie pomoże. Ja jestem w trudnej sytuacji, już nawet przestałam jeżdzić na ćwiczenia za które płacę 60 zł gdyż na to nie mam. Chciałabym założyć sprawę, ale boję się że przegram poza tym sama nie dam rady, a tak naprawdę to nie znam żadnego adwokata. Bardzo proszę może Państwo mi coś doradzicie i pomożecie. Z góry bardzo dziękuję za pomoc. Szanowna Pani, kilka lat temu prowadziliśmy analogiczną sprawę, którą udało się z sukcesem zakończyć (nota bene, poszkodowana przeszła ostatecznie naprawczy zabieg wszczepienia sztucznych zwieraczy). Wszystko jednak zależy od okoliczności sprawy: jak przebiegały oba porody, jak duże były dzieci, czy nie ma wątpliwości co do funkcjonowania Pani zwieraczy przed drugim porodem itp. Aby ocenić szansę na wygraną w ewentualnym procesie o odszkodowanie i zadośćuczynienie plus rentę na zwiększone potrzeby i utracone korzyści (wynagrodzenie za pracę, jeśli nie może jej Pani wykonywać) - musi Pani dysponować pełną dokumentacją medyczną z obu ciąż i obu porodów oraz z aktualnego leczenia i rehabilitacji. Jolanta Budzowska, radca prawny Czy rzecznik odpowiedzialności zawodowej może odmówić przyjazdu do mnie (lekarz na którego napisałam skargę jest zarejestrowany w innym województwie) ja nie mogę się stawić gdyż mój stan zdrowia na to nie pozwala??? Szanowna Pani, Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej powinien dążyć do szczegółowego wyjaśnienia sprawy i w tym celu może przesłuchać lekarza, którego dotyczy postępowanie, świadków, biegłych oraz przeprowadzić inne niezbędne dowody. Zgodnie z § 25 Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej w sprawie postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy z dnia 26 września 1990 roku (Dz.U. Nr 69, poz. 406) Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej jeżeli uzna, że w toku postępowania wyjaśniającego niezbędnym jest przesłuchanie świadka, który z uwagi na jego stan zdrowia nie jest w stanie stawić się sam i złożyć zeznania, ma możliwość zwrócenia się o przeprowadzenie tej czynności do innego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, np. właściwego dla Pani miejsca zamieszkania. Natomiast w postępowaniu przed sądem lekarskim § 35 w/w rozporządzenia wskazuje na możliwość przesłuchania świadków zamieszkałych poza okręgiem izby w trybie pomocy prawnej przez właściwy miejscowo sąd lekarski. Jeżeli przeszkoda uniemożliwiająca stawiennictwo osobiste jest zbyt trudna do usunięcia, sąd lekarski zleca przesłuchanie świadka członkowi wyznaczonemu ze swego składu. Również Ustawa o izbach lekarskich z dnia 17 maja 1989 r. (Dz.U. Nr 30, poz. 158) reguluje kwestie związane z odpowiedzialnością zawodową lekarzy. Art. 57. pkt 1. w/w ustawy wprost odsyła do stosowania w sprawach nie uregulowanych w niniejszej ustawie odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania karnego. I tak art. 177 § 2 kodeksu postępowania karnego mówi, że w postępowaniu sądowym "Świadka, który nie może się stawić na wezwanie z powodu choroby, kalectwa lub innej nie dającej się pokonać przeszkody, można przesłuchać w miejscu jego pobytu". Kodeks postępowania karnego dopuszcza także możliwość zwrócenia się do innego Sądu o przeprowadzenie dowodu w drodze tzw. pomocy prawnej. W myśl art. 585 k.p.k. w drodze pomocy prawnej mogą być dokonywane niezbędne czynności postępowania karnego. W pkt. 2) tego przepisu wskazane jest przesłuchiwanie osób w charakterze oskarżonych, świadków lub biegłych. Odpowiednio stosuje się art. 44 § 1 ustawy o ustroju Sądów Powszechnych z dnia 27 lipca 2001 r. (Dz.U. Nr 98, poz. 1070), a mianowicie "W przypadkach przewidzianych w ustawach sądy są obowiązane wykonywać poszczególne czynności sądowe na żądanie innych sądów oraz innych organów". Z poważaniem, Jolanta Budzowska, radca prawny
Sprawa jest w prokuraturze juz 2.5 roku. W dniu śmierci męża dałam zgłoszenie do Prokuratury o popełnieniu przestępstwa w szpitalu. Mam na to dowody. Posiadam dokumentację szpitalną,mimo ich poprawek, fałszowania, nieprzestrzegania żadnych procedur, wystawienia 2-óch różnych aktów zgonu sa szokujące. Śledztwo prowadzone jak u cioci na imieninach. Sekcja zwłok-oczywiście fałszywka, którą przy pomocy kogoś obaliłam. W związku z tym prokurator przekazać musiał sprawę biegłym, ale biegli czekają na przedawnienie bo w czerwcu lub sierpniu miną 3 lata. Na moje pytanie w sprawie prowadzonego śledztwa, oraz dlaczego nie przesłuchano lekarzy najbardziej winnych prokurator stwierdził, że trzeba dokumentację przekazać biegłym, bo "śledztwo" trwało już prawie 2 lata. Do kiedy najpóźniej należy założyc sprawę cywilną, czy od pierwszego zdarzenia, szkody, czy od daty smierci? Po założeniu sprawy cywilnej należy ją zawiesić czekając na sprawę karną, i na jak długo-żeby nie wpaść w jakąś puł apkę. Nie byłam przesłuchiwana przez prokuratora;-czy powinnam? Ciągle słyszę, że z tym szpitalem i tak nie wygram. Proszę o odpowiedź co powinnam jeszcze zrobic, żeby czegoś nie zaniedbać. Jeszcze jedna b.ważna sprawa dotycząca nas wszystkich. Powinniśmy podjąć działania w sprawie możliwości dostępu do chorego w szpitalu swojej pielęgniarki i zaufanego lekarza, jesli widzimy nieprawidłowosci, że coś się źle dzieje. Dlaczego w szpitalach obowiazuje taki zakaz, to gdzie my żyjemy, tzn że SZPITAL=OBÓZ. Gdzie są prawa pacjenta? Czy prawa szpitala, żeby nikt nic nie wiedział i nie mógł udowodnić? Dziekuję i oczekuję odpowiedzi. Irena Szanowna Pani, po pierwsze, powinna Pani złożyć skargę na przewlekłość postępowania karnego i wystąpić o odszkodowanie z tego tytułu (maksymalnie 20.000 zł.). Po drugie: sprawa cywilna, zgodnie z art. 442[1].Kodeksu Cywilnego ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Przy czym: § 2. Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jeśli jednak postępowanie karne będzie umorzone ze względu na brak stwierdzenia popełnienia czynu zabronionego, to sąd cywilny nie będzie władny w postępowaniu cywilnym samodzielnie uznać, że jednak było to przestępstwo. Po trzecie: fakt, że toczy się postępowanie karne w żaden sposób nie stanowi przeszkody, aby wystąpić z powództwem cywilnym o odszkodowanie (zadośćuczynienie), więc żeby uniknąć zarzutu przedawnienia, lepiej to zrobić przed upływem 3 lat od śmierci męża (to jest w Pani przypadku data szkody). Jolanta Budzowska, radca prawny
Pierwsze moje pytanie dotyczy dokumentacji medycznej, Rok temu mój syn leżał w szpitalu ,który zlecił badanie tomografem komputerowym(w innym szpitlu bo ten nie miał sprzętu) oczywiście szpital dostał i zdjęcie i opis, jak opuszczaliśmy szpital nie otrzymaliśmy tych wyników czy mam do nich prawo? Czy szpital ma obowiązek mi je udostępnić wydać? Drugie moje pytanie jest z tym wynikiem związane .Podejrzewam że przy operacji lekarze naruszyli mojemu synowi zawiązki dwóch zębów przez co w tym roku znowu ma problem z zatokami i zęby trzeba usunąc bo leżą w dziąśle. Ten tomograf robiony był przed operacją. Czy jeśli na tomografie zalążki zębów będą prawidłowo ustawione a niestety teraz są przekręcone czy można tu mówić o błędzie lakarza? Z kim mogę się skontaktować w tej sprawie by określił czy są podstawy prawne do takiego wnioskowania? Dziękuję bardzo za odpowiedz Bussler Lidia Szanowna Pani, oczywiście wyniki badań są częścią dokumentacji medycznej i pacjent ma prawo otrzymać ich potwierdzone za zgodność z oryginałem kopie. W przypadku badania TK jest to opis i zapis badania na płycie CD. Proszę na piśmie zwrócić się do Szpitala, z pewnością wyniki zostaną Pani udostępnione. Co do zawiązków zębów, niestety odpowiedź na Pani pytanie wymaga wiedzy medycznej. Oczywiście, jeśli wynik TK wskazywałby na prawidłowe ułożenie, to pozwala to przynajmniej udowodnić fakt prawidłowego ułożenia w dacie wykonania TK. Nadal jednak na Pani (działającej w imieniu syna) ciążyć jednak będzie ciężar dowodu, że do naruszenia doszło w trakcie operacji, a nie np. samoistnie, w przebiegu wzrostu. Z pewnością dla oceny pomocny były opis operacji, który także jest częścią dokumentacji i którego odpis także ma Pani prawo uzyskać. Jolanta Budzowska, radca prawny 4.10 ginekolog założył mi wkł.antyk.Po 5 dniach przy usg nie potrafił jej zlokalizować.Miałam poczekać do miesiączki.Potem podczas usg powiedział ,że musiała mi ona wypaść ,a ja tego niezauważyłam.Dostałam receptę na zakup kolejnej wkładki mimo ,że zgłaszałam mu kłucie w lewym podbrzuszu.7.11 ból byłtak silny ,że udałam się sama na własny pomysł i koszt na rtg i okazało się,że mam ją w jamie otrewnej.Ginekolog po obejrzeniu stwierdził ,że spokojnie nic się nie wydarzy mimo moich sugesti o nagłych atakach bólu i ciągłym kłuciu. zapisana byłam w państ.szpitalu na operację 14.12 lecz po coraz częstszych atakach bólu i kosn.chirurga i innego ginekologa zgłos.się do swojego ginekologa z prośbą o pomoc.Doktor obiecał ,że nastepn.dnia to załatwi.19.11 po tel. rozmowie miałam udać się do szpitala,aby ordynator oddziału zdecydował o mojej syt.i zostałam tam przyjęta w trybie pilnym.Po 4 dniach leczenia antybiotyk. miałam operację.do chwili operacji ginekolog dzwonił do mnie i przysyłał sms z pytaniami o zdrowie. Z chwilą operacji przepadł jak kamień...moje pytanie czy ginekolog popełnił tu jakiś błąd? nie ukrywam że od początku nie było mu na rękę usuwanie wkładki w panstwowym szpitalu gdzie pracuje. Szanowna Pani, o ile nie była Pani poinformowana przez ginekologa o możliwości takiego powikłania (przemieszczenia wkładki) i nie otrzymała Pani informacji o stosowanej u Pani wkładce, z którego to dokumentu (ulotki) wynikałoby takie pouczenie, to zgodnie z najnowszą linią orzecznictwa Sądu Najwyższego, lekarz prowadzący indywidualną praktykę (jak i każda inna placówka opieki zdrowotnej, gdyby była na jego miejscu) odpowiada na zasadzie ryzyka za narażenie Pani na rozstrój zdrowia (przebycie operacji i rekonwalescencji), ponieważ wykonał zabieg (świadczenie medyczne) bez udzielenia przez Panią na to wyraźnej, "poinformowanej" zgody. Ma Pani zatem roszczenie o wypłatę odpowiedniego do sytuacji zadośćuczynienia i odszkodowania (zakup leków, koszt opieki okołooperacyjnej, utracone zarobki) w stosunku do właściciela gabinetu. Jolanta Budzowska, radca prawny
Po wielu latach nie kłamanego cierpienia udałem sie prywatnie na poradę psychiatryczną. Nic nie mówiłem lekarzowi o poprzednich badaniach. Opowiedziałem wszystko o sobie w ciągu ponad godzinnej rozmowy. Zapisał mi lek, który nareszcie pomaga, coś daje. Przy okazji opisał mi to co mogę odczuwać i to też się zgadzało. Mogłem do lekarza udać się 9 lat lemu, ale pod wpływem opinii rodziny nie zrobiłem tego. Zostałem o zgrozo 8 razy leczony w szpitalu psychiatrycznym -przyznam, że nie byłoby tyle razy gdybym pokazał otoczeniu, ze zażywam lek, który mi nie pomagał. W szpitalu lekarz, który niewiele robił z moimi informacjami na temat słabego samopoczucia, stwierdził, że agresywnie się nie zachowywałem. Powodem wzięcia przez pogotowie była rzekoma agresja na rodzinie. Cały czas otrzymywałem ten sam lek, a cały czas informowałem, że mi nie pomaga. Stan mojej psychiki był opłakany. Ratowałem się naturalnymi produktami. Trochę pomagały, dzięki nim prawdopodobnie nie odebrałem sobie życia. Według mnie straciłem 9 lat w przeważającej cześci nie będąc w stanie pracować i tracąc pracę nauczyciela. Prawidłowa diagnoza i lek dopiero teraz mi pomagają. Czy jest potrzebne jakieś potwierdzenie, na co jestem naprawdę chory? Trudno dostać się do innego szpitala nie w rejonie. Szanowni Państwo, uprzejmie informujemy, że nie jesteśmy w stanie udzielić odpowiedzi w poniższym zakresie z uwagi na nieprecyzyjny opis stanu faktycznego i niejasne pytanie. Z poważaniem, z polecenia pani Mec. Jolanty Budzowskiej Danuta Szeląg
Witam. Mam zapytanie do Państwa. Jak długo Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej może rozpatrywać sprawę. Jak długo muszę czekać na wyznaczenie kolejnego terminu przesłuchania? Co robić dalej? Szanowna Pani, Na podstawie § 28 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 26 września 1990 roku w sprawie postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy (Dz. U. Nr 69, poz. 406) "postępowanie wyjaśniające prowadzone przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej powinno być zakończone w ciągu trzech miesięcy od daty zawiadomienia o popełnieniu przewinienia zawodowego". Jednakże ust. 2 w/w paragrafu daje możliwość Naczelnemu Rzecznikowi Odpowiedzialności Zawodowej, w szczególnie uzasadnionym przypadku, przedłużenia okresu postępowania wyjaśniającego na dalszy czas oznaczony. Natomiast w przypadku, gdy postępowanie wyjaśniające nie zostałoby zakończone w terminie 6 miesięcy, akta sprawy przekazuje się Naczelnemu Sądowi Lekarskiemu, który może przedłużyć postępowanie wyjaśniające na dalszy czas oznaczony. Jeżeli wynik postępowania wyjaśniającego potwierdza zasadność zarzutów stawianych lekarzowi, to na podstawie § 27 w/w rozporządzenia, rzecznik odpowiedzialności zawodowej składa właściwemu sądowi lekarskiemu wniosek o ukaranie, o czym zawiadamia pokrzywdzonego, obwinionego lekarza i właściwą okręgową radę lekarską. Następnie Przewodniczący Sądu Lekarskiego, jeżeli nie uzna, że zachodzą przesłanki do umorzenia postępowania lub jego zawieszenia, albo że należy uzupełnić postępowanie wyjaśniające, kieruje sprawę do rozpoznania na rozprawie i wydaje stosowne zarządzenia przygotowujące rozprawę (§ 29 przytaczanego rozporządzenia), po czym zarządza doręczenie odpisu wniosku o ukaranie obwinionemu lekarzowi (§ 30). Jeżeli Sąd postanowi na posiedzeniu niejawnym, że należy uzupełnić postępowanie wyjaśniające, wydaje stosowne postanowienie, w którym określa termin zakończenia postępowania, nie dłuższy niż 3 miesiące. Na rozprawę wzywa się obwinionego lekarza oraz zawiadamia o jej terminie jego obrońcę i rzecznika odpowiedzialności zawodowej, jednakże od momentu doręczenia obwinionemu wniosku o ukaranie, a rozprawą powinno upłynąć 14 dni, gdyż w przeciwnym razie obwiniony lub jego obrońca mogą żądać odroczenia rozprawy. Przewodniczący składu lekarskiego kieruje rozprawą i czuwa nad jej prawidłowym przebiegiem oraz może również wezwać świadków lub biegłych, bądź też przedstawić inne wnioski zgłoszonych przez strony przed rozpoczęciem rozprawy. Może także dopuścić dowody z urzędu, jeżeli uzna to za konieczne. Zaznaczenia wymaga fakt, że udział rzecznika odpowiedzialności zawodowej w rozprawie jest obowiązkowy. § 36 niniejszego rozporządzenia umożliwia Sądowi lekarskiemu zarządzić przerwę w rozprawie na okres nie dłuższy niż 21 dni, ale tylko z ważnych powodów. Jeżeli sprawa nie ma przesłanek sprawy szczególnie zawiłej, Sąd po zamknięciu rozprawy i odbyciu narady ogłasza orzeczenie i przytacza najważniejsze motywy rozstrzygnięcia, jeżeli natomiast sprawa jest szczególnie zawiła, Sąd może odroczyć ogłoszenie orzeczenia na okres nieprzekraczający 7 dni. Rzecznikowi odpowiedzialności zawodowej i obwinionemu lekarzowi przysługuje prawo odwołania od orzeczeń i postanowień kończących postępowanie w I instancji - w terminie 14 od daty doręczenia orzeczenia lub postanowienia wraz z uzasadnieniem oraz pouczeniem o terminie i trybie wniesienia odwołania. Pokrzywdzonemu również przysługuje prawo odwołania tylko w części dotyczącej winy - także w terminie 14 dni od daty doręczenia orzeczenia lub postanowienia wraz z uzasadnieniem oraz pouczeniem o terminie i trybie wniesienia odwołania. Odwołanie wraz z odpisami dla stron wnosi się do sądu lekarskiego, który wydał zaskarżone orzeczenie. Sąd lekarski w ciągu 7 dni od daty wpływu przekazuje akta sprawy sądowi właściwemu do rozpoznania odwołania albo odmawia przyjęcia odwołania, jeżeli zostało wniesione po terminie lub przez osobę nieuprawnioną albo jest niedopuszczalne z mocy ustawy. Ponadto art. 47. ust. 4. ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o izbach lekarskich (Dz. U. Nr 20, poz. 120) stanowi, że "w razie prawomocnego ukarania karą wymienioną w art. 42 ust. 1 pkt 3 i 4 (tj. zawieszenia prawa wykonywania zawodu lekarza na okres od sześciu miesięcy do trzech lat lub pozbawienia prawa wykonywania zawodu), stosunek pracy lekarza wygasa z mocy prawa. Wygaśnięcie to pociąga za sobą skutki, jakie przepisy prawa wiążą z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika". Niezależnie od toczącego się postępowania dyscyplinarnego, jeśli chce Pani dochodzić odszkodowania z tytułu zawinionego przez zoz, a doznanego przez Panią uszczerbku na zdrowiu albo rozstroju zdrowia, postępowanie przed organami samorządu lekarskiego w żadnej mierze nie stanowi przeszkody w skierowaniu sprawy cywilnej do sądu. Z poważaniem, Jolanta Budzowska, radca prawny.
Proszę o pomoc! W trakcie ciąży byłam pod opieką ginekologa, który NIGDY nie mierzył mi ciśnienia, nie powiedział także że sama powinnam to robić, nie zwrócił uwagi na ważność takiego pomiaru. Ja sama nie wiedziałam, że w ciąży należy tego pilnować (to moja pierwsza ciąża) zaufałam lekarzowi, że poprowadzi moją ciąże bezpiecznie. Niestety doszło do zatrucia ciążowego (trafiłam do szpitala z ciśnieniem 170/100 oraz obrzękami całego ciała), w wyniku czego zagrożone było życie zarówno moje jak i dziecka. W 29 tygodniu rozwiązano ciąże. Dziecko urodziło się w stanie krytycznym- waga 550gram, olbrzymi wylew krwi do mózgu, późniejsze następstwa wcześniactwa min. dyspalzja płucno oskrzelowa. Dziecko wymaga stałej opieki medycznej- neurochirurgicznej, neurologicznej, rehabilitacyjnej. W związku z tym moje pytanie brzmi czy lekarz w świetle prawa dopuścił się zaniedbania? Czy mogę starać się o odszkodowanie, zadośćuczynienie bądź rentę dla dziecka? Z poważaniem Agnieszka Szanowna Pani, w pierwszej kolejności należy zadbać o to, by dysponowała pani pełną dokumentacją medyczną z przebiegu leczenia - a więc ważna jest zarówna karta ciąży (zakładam, że ma ją Pani), jak i wynika badań oraz zawartość dokumentacji lekarskiej, jaką prowadził lekarz. Zakładając, że lekarz może chcieć coś "uzupełnić" w swoich zapisach, jeśli dowie się, co się stało, sugeruję dwa rozwiązania: albo złoży Pani zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury (wystarczy opis wydarzeń i informacja, że Pani zdaniem, na skutek działań lekarza doszło do poważnego uszczerbku na zdrowiu Pani dziecka) wraz z wnioskiem o zabezpieczenie dokumentacji medycznej jako dowodu w sprawie, albo złoży Pani podanie do lekarza (jako pacjent - ma Pani takie prawo) o wydanie potwierdzonej za zgodność z oryginałem kserokopii dokumentacji medycznej i dopilnuje Pani, aby dostać ją od ręki (wówczas ryzyko "uzupełnień" będzie mniejsze). Po analizie dokumentacji będzie można rozstrzygnąć, czy prowadzenie ciąży było prawidłowe, a jeśli nie, to czy można wskazać związek przyczynowy ze stanem dziecka. Z poważaniem, Jolanta Budzowska, radca prawny
Witam!
Chciałabym zasięgnąć informacji w pewnej sprawie. Pod koniec grudnia 2009 r., wystąpiliśmy z wnioskiem o odszkodowanie za popełnione błędy w sztuce lekarskiej. W dniu dzisiejszym dotarła do nas korespondencja z placówki do której nasz wniosek był kierowany z informacją, iż dla przyspieszenia procedur likwidacyjnych należy zgłosić szkodę w Centrum Likwidacji Szkód ubezpieczyciela (dołączono nr polisy). Moje pytanie brzmi: 1)czy istnieje jakiś wzór wniosku o zgłoszenie szkody (w internecie znalazłam tylko wnioski dot. szkody komunikacyjnej), 2) w przypadku braku takowego formularza: jakie informacje powinny być ujęte w naszym piśmie. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź Szanowna Pani,
Nie istnieje wzór zgłoszenia szkody na osobie. Tak naprawdę nie ma również określonych koniecznych elementów takiego zgłoszenia.
Niezbędny jest oczywiście dokładny opis przebiegu zdarzeń. Dobrze jest jednocześnie załączyć dokumentację potwierdzającą leczenie i szkodę oraz związek przyczynowy pomiędzy leczeniem a szkodą. Ponadto, należy określić rodzaj i wysokość roszczeń. W tym miejscu informuję, że podstawowe roszczenia w przypadku uszkodzenia ciała lub wywołaniu rozstroju zdrowia to:
1) zadośćuczynienie - za ból, krzywdę, cierpienie (nie ma sztywnych zasad określania jego wysokości),
2) odszkodowanie - zwrot kosztów poniesionych w związku z leczeniem skutków błędu (leki, opatrunki, dojazdy na wizyty, opłacenie pielęgniarki i inne),
3) renta, jeżeli doszło do zwiększenia potrzeb lub utraty całkowicie/częściowo zdolności do pracy lub zmniejszyły się widoki powodzenia na przyszłość (przysługująca, więc np. jeżeli w wyniku błędu poszkodowany stale musi ponosić dodatkowe wydatki lub zrezygnować z zatrudnienia).
Dodatkowo na początku pisma do zakładu ubezpieczeń należy wskazać na polisę łączącą szpital z zakładem ubezpieczeń w czasie zdarzenia - informacja ta powinna być zawarta w piśmie skierowanym przez szpital do Państwa. Z poważaniem
Beata Śpitalniak
Z up. mec. J. Budzowskiej
Moja 9-letnia córeczka 08.12.2009r. miała goraczkę 38st.C i suchy kaszel. 09.12.2009r. udałam sie z nią do pediatry, która zleciła leczenie zachowawcze tzn syrop na kaszel i rutinoscorbin, ponieważ po przebadaniu stwierdziła, że dziecko jest zdrowe (w tym dniu już nie gorączkowała). 10.12.2009r. dziecko wraz ze starszą siostrą pozostało w domu, a ja udałam się do pracy. Po powrocie zauważyłam,że moja córeczka jest "inna", o obniżonej temperaturze 35,5st.C i na udach jej skóra zrobiła się marmurkowa. Ponownie udałam się do przychodni, gdzie wezwano karetkę i pojechaliśmy do szpitala. W pierwszym szpitalu od razu na wstępie poinformowano, że dziecko nie moze być przyjęte, ponieważ tu leżą tylko dzieci do lat dwóch. Jednak na około 20 minut wzięto ją do gabinetu, nie wiem co robiono, ponieważ mnie tam nie wpuszczono. potem skierowano nas do innego szpitala, gdy przybyliśmy na miejsce do SOr-u moja córeczka była przytomna, podsypiająca, jej oddech 12-14/min SaO2/powietrze-88%, Sa/O2-92-94%, czynność serca 120/min, sinica obwodowa i centralna, RR początkowo 70/40mmHg, a po wdrożeniu płynoterapii, ogrzaniu 125/70mmHg, temperatura ciała obniżona. Uskarżała się na ból w lewym podżebrzu oraz rzucie kątnicy, wymiotowała treścią wodnistą. Ponadto przy próbie płaski ego ułożenia nasilała się sinica. W trakcie procedur diagnostycznych i terapeutycznych( wlew Gelafundinu, 09%NaCl z 200mg Dopaminy) w 30-ej min. od przyjęcia nastapiło nagłe zatrzymanie krążenia i oddechu. podjęto postępowanie reanimacyjne, które kontynuowano na Oddziałe AiIT. Nie uzyskano powrotu czynności serca ani oddechu. Moje dziecko odeszło. W rozpoznaniu z epikryzy szpitalnej: wstrząs, niewydolność krążenia, podejrzenie zapalenia mięśnia sercowego, i zawału mięśnia serca. W protokole sekcyjnym napisano:przewlekłe zapalenie okołooskrzelowe i okołooskrzelikowe, ostra niewydolnośc oddechowa i zatrzymanie krażenia, przekrwienie przewlekłe i zastój krwi w naczyniach płuc, przekrwienie bierne mięśnia sercowego, rozlane podbiegnięcia krwawe w mięśniu sercowym, przekrwienie bierne mózgu i mózdżku, obrzęk mózgu, przekrwienie przewlekłe nerek dużego stopnia, zastoinowe przewlekłe przekrwienie wątroby, przekrwienie bierne nadnerczy po obu stronach i śledziony. Przyczyny zgonu nam nie podano, w rozmowie z lekarzem przeprowadzjacym sekcję uzyskałam informację, że krew była bardzo rozrzedzona, ale nie wiedzą dlaczego albo znają przyczynę tylko nam rodzicom nie chcą powiedzieć. Na oddziale zrobili tylko USG narządów, nie podjęli próby transfuzji krwi. Proszę Was o pomoc, co mamy robić? Przecież to jest XXI wiek, a z tego można wywnioskować, że nasza medycyna cofa się.
Szanowna Pani,
Przede wszystkim, proszę uzyskać pełną dokumentację medyczną ze wszystkich placówek, które leczyły córkę: od lekarza pediatry (także dotychczasowe leczenie, być może badania wykonane w trakcie wcześniejszej opieki lekarskiej nad córką sprawowanej przez lekarza rodzinnego będą pomocne biegłym), przychodni, pierwszego i drugiego szpitala. Wydaje się, że przynajmniej w pierwszym szpitalu można było zrobić więcej, a być może karetka powinna była być skierowana od razu do drugiego szpitala. Niezależnie, w mojej ocenie powinna Pani złożyć do najbliższej prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z wnioskiem o zabezpieczenie dowodu z dokumentacji medycznej (z podanych wyżej placówek). Takie zawiadomienie nie musi mieć szczególnej formy, wystarczy, jak Pani napisze, jaki był przebieg wydarzeń i że - Pani zdaniem - nie udzielono córce wymaganej pomocy medycznej, co spowodowało jej śmierć. Prokurator będzie zmuszony zlecić opinię biegłym, co pozwoli wyjaśnić aspekty medyczne. Po uzyskaniu tej opinii będzie dysponowała Pani wiedzą, która pozwoli na decyzję o skierowaniu bądź nie sprawy na drogę postępowania cywilnego o zadośćuczynienie. Można również, nie kierując sprawy na drogę karną (do prokuratora), podjąć próbę pozyskania prywatnie opinii eksperta z zakresu medycyny sądowej, ale niestety wiąże się to z kosztami. Proszę także spróbować skontaktować się z Panią Kozłowską - sprawującą urząd Rzecznika Praw Pacjenta, ona również jest uprawiona, aby na koszt Skarbu Państwa zlecić opinię dotyczącą prawidłowości prowadzenia leczenia córki. W razie dalszych pytań, proszę o kontakt.
Proszę przyjąć wyrazy współczucia.
Jolanta Budzowska
BUDZOWSKA FIUTOWSKI I PARTNERZY
Radcowie Prawni
Witam. Mam pytanie czy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej może wznowić postępowanie jeśli dostałam odpowiedz ze postępowanie zostało umorzone i przysługuje mi prawo odwołania w trybie 14 dni. Na jakiej zasadzie się to odbywa. Proszę o szybką odpowiedź... z góry dziękuję
Dzień Dobry,
Tak, proszę odwołać się od postanowienia Rzecznika. WAZNE!: musi to być w podanym w pouczeniu terminie, który liczy się od dnia następnego po dniu otrzymania przez Panią tego pisma pocztą. W odwołaniu proszę podać wszystkie zarzuty, jakich Pani zdaniem bezzasadnie nie uwzględnił Rzecznik i ewentualne nowe dowody w sprawie.
Z poważaniem,
Jolanta Budzowska, radca prawny
BUDZOWSKA FIUTOWSKI I PARTNERZY
Radcowie Prawni
czy pozostawienie ciała obcego po operacji kręgosłupa oraz zarażenie rany gronkowcem złocistym . mając dowody wymaz, RM ,karty choroby potwierdzenia specjalistów pogorszenie stanu zdrowia niemożność podjęcia pracy w związku z niezdolnością .Czy to nadaje się do wniesienia o odszkodowanie zadośćuczynienie rentę oraz uszczerbek na zdrowiu jeśli tak to jak mam to zrobić .Na dzień dzisiejszy złożyłam zażalenie do Sądu Lekarskiego na decyzję rzecznika o umorzenie postępowania wyjaśniającego .CO DALEJ POMÓŻCIE
Szanowny Panie,
Tak, nadaje się - proszę przesłać dokumentację oraz korespondencję z rzecznikiem, to będziemy mogli wypowiedzieć się w sprawie.
Z poważaniem,
Jolanta Budzowska, radca prawny
BUDZOWSKA FIUTOWSKI I PARTNERZY
Radcowie Prawni
|