Odpowiedzi

Witam.

 

Piszę do Państwa w sprawie śmierci mojego ojca. tato zmarł w Konińskim szpitalu we wtorek rano. W szpitalu przebywał tydzień, a powodem pobuty było zatrucie, bądź "uszkodzenia mechaniczne przełyku". Stan taty się poprawiał i w tym tygodniu miałby prawdopodobnie byc zwolniony do domu o czym lekarz wspomniał mamie, lecz niestety we wtorek rano został znaleziony z rozbita głową w toalecie. Siostra uzyskała informację od pielęgniarki, iż tato

często jeździł sobie na papieroski do łazienki (tato nie palił od 15 lat, był cukrzykiem oraz inwalidą - oby dwie nogi amputowane poniżej kolan, przy czym był nadal bardzo słaby). 3-4 dni wcześniej gdyby nie późna wizyta i interwencja mamy, tata prawdopodobnie wpadłby w śpiączkę cukrzycową ponieważ nie sprawdzano mu poziomu cukru w odpowiednich odstępach czasu. we wtorek wieczorem mama z siostrą złożyły doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prokurator z początku wstrzymał ciało, lecz po rozmowie z

lekarzem zwolnił je i sekcja została wykonana w tym samym szpitalu. Dziś (środa) moja mama została poinformowana, że tato leczony był podczas tej wizyty na serce i niedokrwienie(co jest całkowitą "nowością" dla nas), a przyczyną zgonu był zawał.

 

Chciałbym zaczerpnąć Państwa opinii na temat tej sprawy - co można zrobić aby dojść prawdy?

 

Czy wytoczenie procesu o spowodowaniu śmierci przez zaniedbanie to wszystko co możemy zrobić?

 

Proszę serdecznie o poradę.

 

 

Szanowny Panie,

 

Odpowiadając na Pańskie pytanie uprzejmie informuję, że w obecnej sytuacji najważniejsze jest poczekać na wyniki sekcji zwłok, a także ustalić czy Pański ojciec upoważnił kogoś do uzyskania dokumentacji medycznej na wypadek śmierci. Jeżeli tak, to wskazana osoba powinna zwrócić się do szpitala o wydanie pełnej dokumentacji medycznej tj. dokumentacji indywidualnej, a także fragmentów dokumentacji zbiorczej dotyczącej Pańskiego ojca. Jeżeli

nie było takiego upoważnienia należy uzyskać ksero dokumentacji medycznej z prokuratury.

 

Jak rozumiem z treści Pańskiego zapytania już złożyliście Państwo zgłoszenie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - w oparciu o ten sygnał prokuratura powinna rozpocząć śledztwo, o którego przebiegu powinni być Państwo informowani (o wszczęciu, umorzeniu, wniesieniu aktu oskarżenia itp.). W efekcie, na drodze postępowania karnego możliwe jest ustalenie osób

ewentualnie odpowiedzialnych za śmierć Pańskiego ojca i ich ukaranie.

 

Możliwe jest również wszczęcie postępowania cywilnego na drodze, którego możecie Państwo dochodzić:

- odszkodowania, a więc zwrotu kosztów, jeżeli Państwo jakieś ponieśli w związku z leczeniem i śmiercią ojca (koszty pogrzebu),

- renty na rzecz osoby względem, której ciążył na zmarłym obowiązek alimentacyjny np. małżonka, dzieci (przysługuje, w sytuacji, jeżeli Pański ojciec dostarczał środków utrzymania),

- odszkodowanie, jeżeli w wyniku śmierci ojca nastąpiło znaczne pogorszenie Państwa sytuacji życiowej (chodzi o sytuację, w której Pański ojciec w sposób finansowy lub na drodze osobistych starań np. opieki nad dziećmi, pomocy w domu, przyczyniał się do zaspokajania potrzeb rodziny),

- a także zadośćuczynienia za krzywdę spowodowaną śmiercią osoby bliskiej. Jednak stwierdzenie czy mają Państwo podstawy do dochodzenia tych roszczeń będzie możliwe dopiero po analizie treści dokumentacji medycznej oraz wyniku sekcji zwłok.

 

W obu postępowaniach - karnym i cywilnym - ustalenie prawdziwego przebiegu wydarzeń powinno nastąpić w oparciu o w/w dokumenty oraz o zeznania świadków, a także opinię biegłych lekarzy. Przeprowadzenie rzetelnego postępowania dowodowego w postępowaniu karnym zależy od prokuratury, natomiast w postępowaniu cywilnym od Państwa, gdyż w tym postępowaniu to Państwo będziecie zgłaszać ewentualne wnioski dowodowe.

 

Z poważaniem

Beata Śpitalniak

Z upoważnienia mec. Jolanty Budzowskiej

 


  

Prosze  o  odpowiedź,  czy  doszło  do  popełnienia  błedu  lekarskiego  ze strony  stomatologa , pod  opieką  którego  byłam  od  kilku  miesięcy.

 

W  ciągu  tego  czasu  leczyłam  kilka  zębów,  ok.  1,5  miesiaca  temu  był  leczony  ubytek  w  zębie,  który  zaczął  minie  ponownie  boleć.

 

Zgłosiłam  się  niezwłocnie  do  gabinetu , jednak  okazało  się,  że  mój lekarz  jest  na  urlopie.  Zostałam  przyjęta  przez  innego  lekarza.  W dokumentacji  była  adnotacja,  ze  w  razie  bólu  tego  zęba  konieczne jest  leczenie  kanałowe.  po  rozwierceniu  zęba  okazało  sie,  że  nerw jest  w  stanie  rozkładu,  a  leczenie  kanałowe  w  tym  dniu  jest  nie mozliwe  ze  względu  na  ogromny  ból,  mimo  znieczulenia.  Ząb  został zatruty  i  miał  wytrzymać  w  tym  stanie  ok.  2  tygodnie  do  powrotu z  urlopu  mojego  lekarza.  Niestety  już  w  nocy  ból  nasilił  się  nie do  zniesienia.  Nastepnego  dnia  ponownie  udałam  się  do  gabinetu stomatologicznego  i  ząb  został  ponownie  otwarty,  oczyszczony, tymczasowo  zakryty,  wszystkie  te  czynnosci  okupione  były  dużym bólem.  W  nocy  ząb zaczął  boleć  nie  do  zniesienia,  ponieważ  była  sobota gabinet,  w którym  byłam  do  tej  pory  nie  był  czynny.  Przez  wiele  godzin szukałam  gabinetu  gdzie  mogła  bym  uzyskać  pomoc.  W  ciągu  trzech dni byłam  kilka  razy  na  pogotowiu  stomatologicznym.  okazało  się,  że doszło  do  rozwarstwienia  okostnej,  zakażenia,  stworzył  sie  ropień, który  wymagał  przecięcia  chirurgicznego.  musiałam  brać  silne antybiotyki,  środki  przeciwbólowe  w  ogromnych  dawkach,  zastrzyki.  Ból i  cierpinie  trudno  opisać.  Poniosłam  też  znaczne  koszty  finansowe zwiazane  z  leczeniem,  a  stosowane  leki  nie  są  obojetne  dla zdrowia.  Obecnie  leczenie  nie  jest  jeszcze  zakończone.  Mój  dentysta jest  nadal  na  urlopie.  Nie  wiem,  czy  ząb  da  się  uratować, istnieje   niebezpiczeństwo  ,  że   ząb  w  pobliżu  też  ucierpiał .

 

Proszę  o  informację,  czy  doszło  do  popełnienia  błędu  przez  mojego dentystę,  który  leczył  ten  ząb!  1,5  miesiąca  temu?  Jeżeli  tak , to  czy  mogę  się  domagać  jakiegoś  odszkodowania  od  niego?  Nie  muszę  dodawać,  że  za  leczenie  i wypełnienie  tego  zęba płaciłam  .  

 

Z  poważaniem. 

Renata

 

 

Szanowna Pani,

 

Udzielenie odpowiedzi zależy od oceny, czy prawidłowo wykonano leczenie w pierwszym etapie. Dziwi informacja w dokumentacji (po leczeniu!), że w razie bólu konieczne jest leczenie kanałowe. Sugeruje to (także na podstawie przebiegu późniejszego leczenia), że wykonano zbędny zabieg. Jeśli dentysta miał wątpliwości co do zakresu zmian w zębie, powinien był wykonać zdjęcie punktowe RTG i na tej podstawie rozstrzygnąć, czy wystarczy zwykła plomba, czy też wymagane jest leczenie kanałowe i od razu je rozpocząć.

 

Niestety jednak trzeba mieć świadomość, że rozstrzygająca w zakresie oceny, czy doszło do błędu, jest opinia biegłego (sądowego).

 

Co do możliwości dochodzenia odszkodowania, to w Pani przypadku, gdyby założyć, że doszło do błędu, zasadne byłoby odszkodowanie (zwrot kosztów leczenia) i zadośćuczynienie za doznanie rozstroju zdrowia (nieprawidłowe leczenia prawdopodobnie nie doprowadziło do trwałego uszczerbku na zdrowiu), ale biorąc pod uwagę polskie realia, nie byłoby ono wysokie.

 

 


 

 

witam,  chciałbym się dowiedzieć w sprawie koleżanki która doznała trwałego

uszczerbku na zdrowiu w skutek nie kompetentnego postępowania personelu

szpitalnego w czasie porodu dodam, że sprawa miała miejsce 20lat temu czy

czyn ten się przedawnił czy można jeszcze o coś walczyć?

 

 

Szanowny Panie,

 

Odpowiadając na Pańskie pytanie należy stwierdzić, że niestety roszczenia wynikłe z błędu lekarskiego, który miał miejsce 20 lat temu, uległy przedawnieniu.

 

Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego roszczenia wynikłe ze szkód na osobie ulegają przedawnieniu w terminie 3 lat od dowiedzenia się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia niezależnie od daty zdarzenia powodującego szkodę - zakładam jednak, że Pańska znajoma już wcześniej wiedziała o szkodach do jakich doprowadzono w trakcie porodu.

 

Niezależnie od powyższego do sierpnia 2007 roku termin przedawnienia był ograniczony do 10 lat od zdarzenia. Obecnie nie ma ograniczenia 10-letnim terminem, dotyczy to jednak spraw nieprzedawnionych w sierpniu 2007 roku.

 

Niestety w opisanym przez Pana przypadku przedawnienie nastąpiło najprawdopodobniej w 1992 roku (3 lata od dowiedzenia się o szkodzie), a najpóźniej w 1999 roku (10 lat po zdarzeniu).

 

Z poważaniem

Beata Śpitalniak

Z up. mec. J. Budzowskiej

 


 

witam. moj problem polega na tym, ze moj dziadek chory na "parkinsona" jakas niespotykana odmiane trafil na rutynowe badania do szpitala brodnowskiego.

 

te badania zlecil profesor ktory przyjmowal mojego dziadka. pomimo sędziwego wieku, dziadek czul sie dobrze i poruszal sie samodzielnie. po dwoch dniach przebywania w szpitalu nagle "dostal infekcji", ktora objawila się zapaleniem pluc ( natychmiast zostal podlaczony pod respirator, poniewaz nie byl w stanie samodzielnie oddychac). pielegniarki oraz lekarz prowadzacy zapewniali, iz stan dziadka jest stabilny i nie mamy powodu do zmartwien. pomimo naszeych uwag kierowanych do służb zdrowia,odpowiedz była jedno znaczna,że stan zdrowia npacjęta jest stabilny. zadna osoba reprezentujaca sluzbe zdrowia nie przejmowala sie faktem iz oczy dziadka byly sklejone ropa (pielegniarka twierdzila jest to sytuacja chwilowa i ze wczesniej rozmawiala z moim dziadkiem!). uwazam, ze dziadek odszedl z tego swiata, poniewaz w szpitalach publiczny!

ch opieka medyczna jest w oplakanym stanie, sluzba zdrowia zamiast opiekowac sie pacjentami woli spedzac czas w pokoju socjalnym, miedzyinnymi palic papierosy oraz pic kawe. cierpliwie czekam na rozwazenie mojejego listu i odpowiedziec. ps sekcja zwlok wykazala, iz przyczyna zgonu było zapalenie pluc!

 

 

Szanowny Panie,

 

Z Pana opisu wynika, że Pański dziadek zmarł na zapalenie płuc. Niestety zapalenie płuc może być wywołane przez wiele różnych czynników. W zależności od rodzaju czynnika wywołującego wyróżniamy następujące typy zapalenia płuc:

bakteryjne, wirusowe, wywołane przez grzyby bądź pierwotniaki, o przyczynach mieszanych.

 

Wielość czynników sprawia, że trudno szpitalowi zarzucić spowodowanie zapalenia płuc, może się ono bowiem zdarzyć nawet przy najstaranniejszej opiece. Możliwość postawienia zarzutu spowodowania zapalenia płuc pojawia się zatem w przypadku możliwości wykazania rażących zaniedbań w zakresie opieki nad chorym (co można udowodnić za pomocą dowodów w postaci m.in. dokumentacji medycznej oraz zeznań świadków).

 

W przypadku zapalenia płuc istnieje bezwzględna konieczność badań bakteriologicznych i określenie lekowrażliwości czynnika powodującego zapalenie płuc. Zatem należałoby uzyskać pełną dokumentację lekarską i sprawdzić czy leczenie było prawidłowe.

 

Odpowiedzialność szpitala istnieje bowiem nie w przypadku niepowodzenia leczniczego, lecz w przypadku zaniedbań i błędów medycznych.

 

Z poważaniem

Beata Śpitalniak

Z up. Mec. J. Budzowskiej

 

 


 


Witam
Proszę o udzielenie wstępnej informacji czy zbyt późne wykonanie cesarskiego
cięcia ( dopiero po zaniku tętna płodu) ciężarnej przy 2 tygodniowym okresie
przenoszenia może być zakwalifikowane jako błąd lekarski?
U kobiety nie występowała naturalna akcja porodowa w związku z tym w ósmym
dniu po terminie została przyjęta na oddział patologii ciąży.
W ciągu kilku następnych dni lekarze próbowali w sposób sztuczny pobudzić
akcję porodową lecz bez rezultatu. Podczas kolejnego badania ciężarna
prosiła o wykonanie c. cięcia lecz jej odmówiono.  Około 12 dnia po terminie
zaczęła sie akcja porodowa i dopiero wtedy, kiedy tętno dziecka zanikło,
zdecydowano się na wykonanie cesarskiego cięcia. Noworodek nie dawał oznak
życia. Miał w płucach smółkę i wody płodowe. Po długiej reanimacji
przywrócono czynności życiowe ale dziecko miało ciężkie zapalenie płuc oraz
niedotlenienie mózgu, które na pewno będzie skutkowało porażeniem mózgowym.
Sprawa jest dość świeża i w tej chwili za wcześnie mówić o stopniu
porażenia. Ciąża była wielokrotnie monitorowana i przebiegała
prawidłowo. Dziecko w chwili porodu miało 3.5 kg wagi oraz dł. 52 cm.
Pozdrawiam

 

Szanowny Panie,

Wszystko zależy od tego, jak był prowadzony monitoring dobrostanu dziecka
przez czas hospitalizacji i jak wyglądały - w szczególności - zapisy KTG.
Żeby ocenić sprawę, musi Pan uzyskać kserokopię pełnej dokumentacji
medycznej matki i dziecka, z zapisami KTG itd. Proszę się skontaktować po
otrzymaniu dokumentów. Wzór wniosku do szpitala o dokumentację w załączeniu.

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny

 


 

Lekarz  ginekolog skierował  moja  ciocię  na  operację  usunięcia
torbieli, zlecając podstawowe badania  lekarskie  krwi  i  moczu.
Ciocia  podpisała  zgodę  na  operację  torbieli uzyskując  informację ,że
wszystkie  badania   dobre. Po  trzech  dniach  miała  wyjść  do  domu.
Przeprowadzono  operację -  po  której chirurg stwierdzi, że  operacja  była
rozpaczliwa, że  nie  wycięto   całego  raka . Oddano  po  operacji wycinek
do  badań   i  przyszedł  wynik ,że  rak  jest  złośliwy.

Dlaczego  tej  kobiecie nie  zrobiono  USG,  innych  badań  wykluczających
raka- jeżeli  była to  operacja  rozpaczliwa to  chyba nawet  marny  lekarz
powinien    dostrzec gołym  okiem. Czy  powinien  operować  raka nie  mając
w  tym  zakresie podstawowych  badań? Czy  można  raka  z  przerzutami
dostrzec podczas  operacji tylko  przez  przypadek? Jak  powinien zareagować
chirurg  widząc raka  a  nie  torbiel.

Po operacji ciocia  dostała  udaru  mózgu- jest  świadoma i  płyną  jej
łzy. O  co  powinnam  pytać  lekarzy, jakie  zbierać  dowody? Czy  mam  jakiś
ruch  jeżeli  ciocia chyba  nie  upoważniła  nikogo  do  wglądu w
dokumenty.

Dlaczego skazano   na  cierpienie, dlaczego  nie otrzymała na  czas
informacji  o  faktycznym  jej  stanie - może  zrezygnowałaby z  tej
operacji i przygotowała   na  śmierć. Wiem, że  lekarze  wycofują  się  z
przeprowadzania  operacji w  sytuacji ,gdy   oceniają ,że  nie  ma  już
szans. Tutaj  tych  szans nawet  nie  próbowano   oszacować.
Jestem młodą  osobą- i  zamierzam  walczyć  dla  innych. Tylko  nie  wiem  od
czego  mam  zacząć i  czy  to  nie  walka  z  wiatrakami. Proszę  o  pomoc.

  

Szanowna Pani,

W pierwszej kolejności należy stwierdzić, że jeśli Ciocia nie upoważniła
nikogo do dokumentacji, to niestety nie może jej Pani uzyskać inaczej, jak
ubezwłasnowalniając Ciocię na drodzę sądowej (wobec faktu, że nie jest w
stanie samodzielnie zajmować się swoimi interesami ze względu na stan
zdrowia) i ustanawiając dla niej opiekuna, który będzie mógł podejmować
wszystkie działania w imieniu Cioci. Jednocześnie w załączeniu przesyłam
wniosek o pełną dokumentację medyczną, który może złożyć opiekun po
ubezwłasnowolnieniu Cioci.

Drugiem rozwiązaniem jest zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu
popełnienia przestępstwa z wnioskiem o zabezpieczenie dowodu w postaci
dokumentacji medycznej (to robi Pani w swoim imieniu, dzieląc się w piśmie
swoimi przekonaniami co do wadliwości prowadzonego leczenia).

Istotą sprawy jest nie to, że Ciocia jest chora na raka, bo oczywiście
nowotwór nie został wywołany przez szpital, ale to, że naruszono Jej dobra
osobiste, w szczególności prawo do samostanowienia, do wyboru metody
leczenia (w konsekwencji braku odpowiedniej diagnostyki), co upoważnia
Ciocię - jeśli będzie mogła decydować o swoim sprawach osobiście lub przez
opiekuna - do wystąpienia do Sądu z żądaniem zadośćuczynienia na podstawie
art. 448 kodeksu cywilnego (oczywiście, jeśli spełnione będą inne
przesłanki, takie jak np. wina szpitala).

 

Z poważaniem

Beata Śpitalniak

Z up. Mec. J. Budzowskiej

 


 

Witam, moja żona została przyjęta na oddział chirurgiczny z powodu niedrożności jelit.

Na drugi dzień  miała operacje. W piąty dzień po operacji stan zdrowia się  pogorszył . Zabrali ją na jak to lekarz powiedział  reoperacje po której stwierdził, że wszystko w porządku ale moja żona przestała oddychać. Oddychała za nią maszyna Zona. Leżała przez kolejne dwa dni na zwykłym oddziale chirurgicznym z jedną pielęgniarką  i panią salową, a mi kazali czekać mówiąc że stan jest ciężki. Powiedziałem o tym kuzynce która jest pielęgniarką. Ona w ciągu paru godzin doprowadziła do tego że żona została przewieziona karetką specjalistyczną do innego szpitala na Odział  intensywnej terapii Tam natomiast robili wszystko włącznie z dializą ponownie wykonali zabieg. Z informacji nieformalnej wiem że chirurdzy jeszcze tyle dziur w jelitach nie widzieli. 20 dni leży na oddziale doprowadzili do tego że narządy zaczęły pracować już oddycha sama ale mózg nie pracuje. lekarze wypiszą  żonę do rejonu na oddział chirurgiczny a potem na paliatywny żona wymaga żywienia przez kroplówkę czystych opatrunków nie wiem czy ten  szpital który doprowadził do tego stany jest w stanie skończyć leczenie

z poważaniem Jerzy 
 

Szanowny Panie,  

z opinii lekarskich, a jakimi zetknęła się kancelaria wynika, że w przypadku niedrożności jelit może po operacji dojść ponownie do zrostów bądź przerwania ciągłości, w zależności od stanu, jaki doprowadził do pierwszej operacji. Tak więc konieczność  reoperacji nie jest jednoznaczna z błędem operującego. Dlatego w sprawie żony kluczowa jest analiza, czy w ramach opieki pooperacyjnej monitorowano odpowiednio stan pacjentki, aby jak najwcześniej wychwycić symptomy możliwych powikłań. Do wyjaśnienia pozostaje także kwestia, w jaki sposób doszło do niedotlenienia. Wszystko to wymaga dostępu do pełnej dokumentacji medycznej - jeśli żona upoważniła kogoś z rodziny (wypełniając standardowe formularze szpitalne przy przyjęciu) – to wystarczy wystąpić z odpowiednim pismem (wzór w załączeniu). Jeśli nie ma takiego upoważnienia, to sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo wówczas dostęp do dokumentacji możliwy byłby albo po ubezwłasnowolnieniu żony, albo w toku postępowania karnego, jeśli zostałoby wszczęte w tej sprawie.  

Z poważaniem, Jolanta Budzowska-radca prawny

 


 

 

WITAM!

CHCIAŁBYM SIĘ OD PANI DOWIEDZIEĆ, CZY MOŻNA WYTOCZYĆ  SPRAWĘ 
SZPITALOWI W KRAKOWIE-NOWA HUTA O ODSZKODOWANIE USZKODZENIA NASZEGO SYNKA, KTÓRY JEST PO "PORAŻENIU MÓZGOWYM" ,

A MA OBECNIE 26-LAT.PORÓD BYŁ IDENTYCZNY JAK U TEJ PANI Z LUBLINA, TZW., GDZIE ŻONIE POŁOŻYŁO SIĘ NA BRZUCHU DWÓCH LEKARZY.

NASZ MARCIN NIE CHODZI, JEST LEŻĄCY, MA NIEDOWŁAD RĄK I NÓG, NIE MÓWI.W SKALI MIAŁ 1-STOPIEŃ,NIEDOTLENIENIA MÓZGU.

BARDZO PANIĄ  PROSZĘ O ODPOWIEDZ I CZY MOGŁABY SIĘ  PANI PODJĄĆ TEJ SPRAWY.MIESZKAMY W OLKUSZU.

SERDECZNIE POZDRAWIAM!

LEKSTON DARIUSZ 

Szanowny Panie,

Przykro mi, w świetle obecnie obowiązujących przepisów, roszczenia dziecka 
(Pana Marcina) są przedawnione, z uwagi na upływ 10-letniego terminu od dnia 
porodu. Nawet, gdyby uznać, że szkoda wynikła z przestępstwa (narażenie na 
utratę życia lub zdrowia), to i tak granicznym (aktualnie) terminem jest 20 
lat od zdarzenia.

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny

 
 


 

 

Witam serdecznie!

Za chwilę  opiszę sytuację, która miała miejsce kilka dni 
temu i chciałabym się dowiedzieć czy można tu mówić o błędzie lekarskim. 
Wszystko zaczęło się 11 listopada kiedy to ok południa teść źle się poczuł 
(zaczęła bolec go głowa, dostał niedowładu prawej ręki i nogi). Mąż zawiózł 
go na izbę przyjęć skąd zostali odesłani na pomoc doraźną. Tam odczekali 
swoją kolejkę i gdy weszli, lekarz zbadał ciśnienie, które wynosiło 280/140. 
Lekarz natychmiast dał skierowanie do szpitala. Na izbie przyjęć przyszedł 
kolejny lekarz, który podał teściowi leki i po ok. 2 godz. gdy ciśnienie 
spadło do 180/100 lekarz stwierdził, że chory może wrócić do domu (bowiem 
teść od kilku lat choruje na nadciśnienie tętnicze). Następnego dnia teść 
udał się do lekarza rodzinnego, bowiem pomimo ustabilizowanego ciśnienie 
miał zawroty i bóle głowy, pogorszył mu się wzrok i słuch i miał lekki 
niedowład ręki i nogi. Lekarka stwierdziła, że to jest spowodowane 
ciśnieniem. 13 listopada objawy na dal nie ustępowały więc wezwaliśmy pogotowie. Zabrano teścia do szpitala i został przyjęty na oddział wewnętrzny. 14 listopada zrobiono mu tomografię głowy, która wykazała krwiaka mózgu.

Proszę  więc o odpowiedź czy w takiej sytuacji możemy mówić  o błędzie 
lekarskim. Wydaje mi się, że tak, ale nie znam się na tym dlatego proszę o 
pomoc.
 
 

Szanowna Pani,

z Pani opisu wynika, że jeśli były objawy niedowładu, to należało 
podejrzewać udar. W Polsce od kilku lat jest opracowany, obowiązujący 
program ekspercki leczenia udarów, gdzie szczegółowo opisano procedurę 
rozpoznawania i leczenia udarów. Zgodnie z tymi standardami, najistotniejsze 
jest najszybsze zdiagnozowanie tego schorzenia i  przeciwdziałanie skutkom 
udaru - w pierwszych godzinach po wystąpieniu objawów. Wygląda na to, że w 
przypadku Pani teścia, diagnostyka była co najmniej niekompletna. W aspekcie 
dochodzenia roszczeń należy zawsze jednak rozważać także nie samą winą, 
nieprawidłowości w leczeniu, a skutki, jakie to spowodowało: uszczerbek na 
zdrowiu czy rozstrój zdrowia. W omawianym przypadku - czy gdyby Pani teść 
otrzymał natychmiastową, prawidłową pomoc medyczną, to czy niekorzystne 
następstwa miałyby mniejszy zakres, a stan jego zdrowia byłby obecnie 
lepszy. Jeśli więc byłoby możliwe wykazanie nieudzielenia wymaganej pomocy 
(i w optymalnym czasie) oraz skutków, jakie to spowodowało, to Pani teść 
mógłby się domagać rekompensaty na drodze sądowej.
 

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny

 

 


 

Witam Panią.

Mam do Pani pytanie.?

Mam 28 lat w 1994 r.- kiedy miałam 12 lat rozpoznano u 
mnie zespół nerczycowy. W wyniku zastosowanego leczenia- a podejrzewam że 
było ono nie prawidłowe powstała u mnie infekcja- gdzie mam ograomny 
uszczerbek ciał. Teraz nie leczę się już na nerki jedynie chodzę do poradni 
na wizyty kontrolne. Chciałbym sie dowiedzieć czy po tak długim czasie - 15 
latach , mogę dochodzić odszkodowania od szpitala ? Jeżeli tak to do kogo 
mam się udać i od czego zacząc.

Dziękuję  za Pomoc. 
 

Szanowna Pani, 

Niestety nie, z dat, jakie Pani przytacza wnioskować  można, że Pani 
ewentualne roszczenia są przedawnione.
 

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny

 

 


 

W roku 1981 urodzilam dziecko. Dziecko  urodzilo sie martwe z powodu definitywnego  bledu lekarza. Ciaza przebiegala prawidlowo i dziecko urodzilo sie zdrowe –tak wykazala sekcja zwlok.Ciaza   zostala rozwiazana przez ciecie cesarskie,Niestety bylo za pozno aby uratowac dziecko.

Po rozwiazaniu  powiedzano mi abym nie wyciagala zadnych konsekwencji prawnych, poniewaz zaden lekarz sie nie podejmie sie prowadzenia  nastepnej ciazy.  Tegoz samego roku  wyjechalam za granice  gdzie przwbywam  do obecnej chwili.

Obciazenie psychczne niestety pozostalo do dzis mimo opieki psychologow nadal  pozosawilo to zdarzenie gleboki slad w moim zyciu.

Ostanio przeczytalam ze jest odpowiedzialnosc prawna za popelniny blad.

Moje pytanie jest : Czy w moje sytuacj mozna  sa podstawy faktyczno- prawne upowazniajace mnie do  wszczecia  jakich kolwiek dzialan?

Bardzo prosze o szczera odpowiedz i  ewentuala pomoc w tej sprawie. 

Szanowna Pani,

niestety Pani roszczenie jest przedawnione w świetle polskiego prawa, co powoduje, że dochodzenie zadośćuczynienia przed polskimi sądami jest niecelowe. Jeśli jest Pani obywatelką innego państwa, proszę skonsultować kwestię przedawnienia i możliwość prowadzenia postępowania za granicą skonsultować z miejscowymi prawnikami, być może będzie to możliwe.

Jolanta Budzowska, radca prawny   
 


 

 

Witam złozyłam doniesienie do prokuratury w Lublinie moj przypadek jest 
nastepujący w dniu 01.08.09 w drodze cesarskiego ciecia urodzilam syna w 
trakcie cesarki ktora zostaal przeprowadzona jakies 36 godzin po pierwszych 
bolach prodowoch z lewej strony pekla mi macica do lewego przymacicza w 
dobie po cesarskim cieciu zglosilam bol lewej nerki narastajacy z coraz 
wieksza siła podawano mi tylko leki przeciwbolowe zlecone badania moczu i 
obiecano zrobic usg usg wykonano mi dopiero na 4 dobe od zgloszenia kolki 
okazalo sie ze w nerce jest zastoj wieczorem wezwano urologa ktory zlecil 
zalozenie cewnika neistety cewnikowanie pecherza pomoglo na krotko zglosilam 
ponowne bole zwodzono mnie ze przyjedzie urlolog po interwencji rodziny 
przyszedl do lekarz i zrobiono mi dokladniejsze badania ponowne usg rtg ( 
wzdete kiszki, powiekszona sledziona powiekszona nerka)  8 sierpnia naukto 
mi nerke i zalozno dren zostalalm wypisana do domu 14 sierpnia bo 
antybiotykoterapi slyszac od lekarza ze moge zglosic sie do nich na dalsze leczenie ale wlasciwie jestem z warmii i mazur to moge tam tez podjelam dlasze leczenie w olsztynie 23 pazdziernika przeszlam zabieg szynowania moczowodu zalozno mi sonde na 3 miesiace 
moczowod jest uszkodzony tzn swiatlo moczowodu jest zawezone  w dokumentacji 
mama zapisane jatrogenne uszkodzenie moczowodu czekam na dlasze etapy 
leczenia grozi mi tez przeszczep gdyby nerka nie byla w stanie z tym 
zawezeniem funkcjonowac chcialam sie zaptyac jaka mam szanse na razie w 
procesie karnym badz w cywilnym
 
 
 

Szanowna Pani,

bez znajomości dokumentacji medycznej jest bardzo trudno odpowiedzieć  na 
Pani pytanie. "Jatrogenne" znaczy (w aspekcie medycznym) tyle co związane z 
działaniami medycznymi, takie, które wystąpiło w (jako efekt nieoczekiwany) 
w przebiegu leczenia, zabiegu. Jeśli wpisano w dokumentacji, że przebyła 
Pani jatrogenne uszkodzenie moczowodu, to jeszcze nie znaczy, że działania 
personelu były zawinione.

W pierwszej kolejności należy rozstrzygnąć, czy można było uniknąć pęknięcia 
macicy. Kolejno, czy do uszkodzenia moczowodu doszło w trakcie operacji cięcia 
cesarskiego i czy warunki jej przeprowadzania były na tyle trudne, że z 
powikłaniem w postaci uszkodzenia moczowodu należało się liczyć. Biegli będą 
zapewne zdania, że tak.

Osobną  kwestią pozostaje jednak brak należytej opieki i diagnostyki po 
cięciu - skoro przeprowadzano je w trudnym warunkach, to tym bardziej 
należało wyeliminować potencjalne powikłania.

Na koniec rozstrzygnięcia wymaga, co jest przyczyną  obecnych Pani 
dolegliwości - jeśli samo uszkodzenie moczowodu (niezależnie od oceny 
prawidłowości rozpoznania) to sytuacja procesowa jest trudniejsza. Jeśli 
udałoby się wykazać, że nierozpoznanie powikłania w postaci uszkodzenia w 
istotny sposób pogorszyło rokowania i Pani obecny stan - to ma Pani większe 
szanse na wygraną zarówno w postępowaniu karnym jak i cywilnym.
 

Jolanta Budzowska, radca prawny

 

 


 

 

Witam serdecznie,

mam problem, ponieważ uważam ze moja rodzina padła ofiarą  zaniedbania 
lekarskiego. Efektem tego jest stan otępienia mojego ojca, oraz choroba 
mojej matki. Miejmy nadzieję, ze na tym się zakończy, ponieważ czekamy na 
dalsze wyniki, ale od początku:

niecałe 2 lata temu Tata zaczął mieć  problemy z mową oraz z chodzeniem(jąkał 
się, oraz kuśtykał i miał problemy z równowagą). Trafił wtedy do szpitala na 
oddział neurologii, gdzie stwierdzono otępienie, zastosowano leczenie. Nie 
przynosiło ono skutków, a stan zdrowia Ojca pogarszał sie z dnia na dzień. 
Wiec mama starała się prywatnie szukać pomocy. Stan Taty pogarszał sie, więc 
trafił kolejny raz do szpitala, oczywiście sugerowano sie poprzednią 
diagnozą leczono Tatę w kierunku otępienia. 2 miesiące temu Tata trafił z 
podejrzeniem udaru do innego szpitala wykonano tam PO RAZ PIERWSZY punkcję. 
wyniki były zaskakujące - tata ma kiłę! i dopiero tutaj zaczęto prawidłowe 
leczenie. oczywiście moja rodzina wykonała badania, na razie okazało sie, ze 
chora jest Mama, ja z rodzeństwem czekamy na wyniki szczegółowe. Prawda jest 
taka, ze teraz Ojciec ma kiłę ośrodkowego układu nerwowego 3 rzędową! 
Podczas badań wcześniejszych znaleziono złożoną wadę serca oraz guzki, czy 
krwiaki w mózgu oczywiście teraz wiadomo że to sa kilaki. jeden z lekarzy powiedział nam, 
że gdyby ojcu wykonano punkcje 2 lata temu - dzisiaj nie byłby w takim 
stanie (pampers, stan otępienny całkowity brak samodzielności) Gdy poszliśmy 
do ordynatora zapytać, dlaczego nie wykonano tego badania powiedział ze to 
pomyłka, że zawsze się robi te badania ale tutaj nie zrobiono pewnie przez 
jakieś niedopatrzenie czy zwykła pomyłkę, a zresztą to nie jego problem, 
niestety w słowie pisany nie jestem w stanie oddać złośliwości i chamstwa w 
jakim to powiedział. Obecnie ojciec jest w szpitalu na leczeniu (w tym 
szpitalu który dopuścił sie pomyłki, oraz mama ) My z rodzeństwem jutro sie 
dowiemy o naszych wynikach.

Obecnie lekarze twierdzą, ze to nasza wina, dokładnie Ojca, bo w 2001 roku 
oddawał krew i w krwiodawstwie okazało sie ze chorował wtedy już, ale sie 
nie dowiemy czy wiedział czy nie - nie jest swiadomy. ale Pani z 
krwiodawstwa powiedziała że nie zwalnia to szpitala z odpowiedzialności oraz 
z konieczności wykonania tego badania, zresztą w neurologii podstawowego, 
chodzi mi o punkcję.

moje pytanie jest następujące: co teraz mamy robić? przecież  przez tą 
pomyłkę moja matka mogła być leczona 2 lata temu a tata nie byłby w takim 
stanie jaki się znajduję! ja i reszta rodzeństwa nie bylibyśmy narażenie na 
chorobę! gdzie zgłosić sie o pomoc? gdzie mamy szukać środków na leczenie 
oraz rehabilitację?
 

dziękuje za odpowiedz i rade

pozdrawiam i proszę i pilną odpowiedz

Anna Kowalska 

Szanowna Pani,

z opisu wynika, że niewykonanie badania w kierunku nosicielstwa kiły (o ile 
były wskazania - niestety nie mogę sytuacji oceniać z medycznego punktu 
wiedzenia) naraziło - przynajmniej- Pani Ojca na pogorszenie zdrowia. 
Proponuję zatem do właściwej miejscowo Prokuratury złożyć zawiadomienie o 
podejrzeniu popełnieniu przestępstwa - spowodowanie zagrożenia życia i 
zdrowia, opisując stan faktyczny tak jak w Pani mailu (tylko z konkretnymi 
danymi dotyczącymi placówek medycznych i świadków) i załączając posiadane 
przez Panią dokumenty medyczne. Po wyjaśnieniu sprawy przez Prokuraturę 
będzie można rozważyć wystąpienie na drogę cywilnoprawną. Sprawa jest jednak 
wieloaspektowa, znaczenie będzie miała np. treść wywiadu od pacjenta, jaki 
zebrały poszczególne placówki medyczne.

Jolanta Budzowska, radca prawny

 


 

Witam serdecznie,

Bardzo proszę  o pomoc, gdyż jestem kompletnie bezradna. Rok temu  urodziłam 
synka (jest to moje drugie dziecko). W trakcie porodu nie zostałam nacięta a 
dziecko było duże i popękałam. Najbardziej ucierpiał zwieracz odbytu. Lekarz 
mnie zszywał przez pół godziny. Na karcie widniała informacja pęknięcie IV 
stopnia, szczególna ochrona. Na wypisie natomiast zaznaczyli pęknięcie 
IIIstopnia. Ja zauważyłam to dopiero w domu. Mąż pojechał do szpitala i 
prosił o zmianę, niestety ordynator, który był przy porodzie i patrzył jak 
pękam nie chciał tego zmienić, gdyż podobno nie mógł. Jedynie w książeczce 
dziecka mam wpisaną prawdę. Rok temu nie zdawałam sobie sprawy czym to 
pęknięcie grozi. Teraz już wiem, mój zwieracz nie trzyma. Jestem kaleką. 
Przez pół roku nie wychodziłam z domu, potem stosowałam lewatywę z rana, 
żeby móc wyjść z domu. W między czasie oczywiście cały czas próbowałam 
uzyskać pomoc proktologiczną. W tej chwili jestem na rehabilitacji, która 
tak naprawdę nic nie daje, gdyż mam za dużo blizn i zbyt duże odnerwienie.

Pytałam moją dr proktolog czy miałabym szansę  odzyskać chociaż zwrot kosztów leczenia, ale niestety uznała, że to jest nieetyczne żeby ją  o to pytać i ona mi nie pomoże. Ja jestem w 
trudnej sytuacji, już nawet przestałam jeżdzić na ćwiczenia za które płacę 
60 zł gdyż na to nie mam. Chciałabym założyć sprawę, ale boję się że 
przegram poza tym sama nie dam rady, a tak naprawdę to nie znam żadnego 
adwokata. Bardzo proszę może Państwo mi coś doradzicie i pomożecie. 
 
Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
 
 

Szanowna Pani,

kilka lat temu prowadziliśmy analogiczną  sprawę, którą udało się  z sukcesem 
zakończyć (nota bene, poszkodowana przeszła ostatecznie naprawczy zabieg 
wszczepienia sztucznych zwieraczy). Wszystko jednak zależy od okoliczności 
sprawy: jak przebiegały oba porody, jak duże były dzieci, czy nie ma 
wątpliwości co do funkcjonowania Pani zwieraczy przed drugim porodem itp. 
Aby ocenić szansę na wygraną w ewentualnym procesie o odszkodowanie i 
zadośćuczynienie plus rentę na zwiększone potrzeby i utracone korzyści 
(wynagrodzenie za pracę, jeśli nie może jej Pani 
wykonywać) - musi Pani dysponować pełną dokumentacją medyczną z obu ciąż i 
obu porodów oraz z aktualnego leczenia i rehabilitacji.
 

Jolanta Budzowska, radca prawny

 


 

 

Czy rzecznik odpowiedzialności zawodowej może odmówić przyjazdu do mnie (lekarz na którego napisałam skargę jest zarejestrowany w innym województwie) 
ja nie mogę się stawić gdyż mój stan zdrowia na to nie pozwala???
 
 

Szanowna Pani,

Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej powinien dążyć do szczegółowego 
wyjaśnienia sprawy i w tym celu może przesłuchać lekarza, którego dotyczy 
postępowanie, świadków, biegłych oraz przeprowadzić inne niezbędne dowody. 
Zgodnie z § 25 Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej w sprawie 
 
postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarzy z dnia 26 
września 1990 roku (Dz.U. Nr 69, poz. 406) Rzecznik Odpowiedzialności 
Zawodowej jeżeli uzna, że w toku postępowania wyjaśniającego niezbędnym jest 
 
przesłuchanie świadka, który z uwagi na jego stan zdrowia nie jest w stanie 
stawić się sam i złożyć zeznania, ma możliwość zwrócenia się o 
przeprowadzenie tej czynności do innego Rzecznika Odpowiedzialności 
Zawodowej, np. właściwego dla Pani miejsca zamieszkania. Natomiast w 
postępowaniu przed sądem lekarskim § 35 w/w rozporządzenia wskazuje na 
możliwość przesłuchania świadków zamieszkałych poza okręgiem izby w trybie 
pomocy prawnej przez właściwy miejscowo sąd lekarski. Jeżeli przeszkoda 
uniemożliwiająca stawiennictwo osobiste jest zbyt trudna do usunięcia, sąd 
lekarski zleca przesłuchanie świadka członkowi wyznaczonemu ze swego składu. 
Również Ustawa o izbach lekarskich z dnia 17 maja 1989 r. (Dz.U. Nr 30, poz. 
158) reguluje kwestie związane z odpowiedzialnością zawodową lekarzy. Art. 
57. pkt 1. w/w ustawy wprost odsyła do stosowania w sprawach nie 
uregulowanych w niniejszej ustawie odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania 
karnego. 
I tak art. 177 § 2 kodeksu postępowania karnego mówi, że w postępowaniu 
sądowym "Świadka, który nie może się stawić na wezwanie z powodu choroby, 
kalectwa lub innej nie dającej się pokonać przeszkody, można przesłuchać w 
miejscu jego pobytu". Kodeks postępowania karnego dopuszcza także możliwość 
zwrócenia się do innego Sądu o przeprowadzenie dowodu w drodze tzw. pomocy 
prawnej. W myśl art. 585 k.p.k. w drodze pomocy prawnej mogą być dokonywane 
niezbędne czynności postępowania karnego. W pkt. 2) tego przepisu wskazane 
jest przesłuchiwanie osób w charakterze oskarżonych, świadków lub biegłych. 
Odpowiednio stosuje się art. 44 § 1 ustawy o ustroju Sądów Powszechnych z 
dnia 27 lipca 2001 r. (Dz.U. Nr 98, poz. 1070), a mianowicie "W przypadkach 
przewidzianych w ustawach sądy są obowiązane wykonywać poszczególne 
czynności sądowe na żądanie innych sądów oraz innych organów".
 

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny

 


 

 

Sprawa jest w prokuraturze juz 2.5 roku. W dniu śmierci męża dałam 
zgłoszenie do Prokuratury o popełnieniu przestępstwa w szpitalu. Mam na to 
dowody. Posiadam dokumentację szpitalną,mimo ich poprawek, fałszowania, 
nieprzestrzegania żadnych procedur, wystawienia 2-óch różnych aktów zgonu sa 
szokujące. Śledztwo prowadzone jak u cioci na imieninach. Sekcja 
zwłok-oczywiście fałszywka, którą przy pomocy kogoś obaliłam. W związku z 
tym prokurator przekazać musiał sprawę biegłym, ale biegli czekają na 
przedawnienie bo w czerwcu lub sierpniu miną 3 lata. Na moje pytanie w 
sprawie prowadzonego śledztwa, oraz dlaczego nie przesłuchano lekarzy 
najbardziej winnych prokurator stwierdził, że trzeba dokumentację przekazać 
biegłym, bo "śledztwo" trwało już prawie 2 lata. Do kiedy najpóźniej należy 
założyc sprawę cywilną, czy od pierwszego zdarzenia, szkody, czy od daty 
smierci? Po założeniu sprawy cywilnej należy ją zawiesić czekając na sprawę 
karną, i na jak długo-żeby nie wpaść w jakąś puł 
 apkę. Nie byłam przesłuchiwana przez prokuratora;-czy powinnam? Ciągle 
słyszę, że z tym szpitalem i tak nie wygram. Proszę o odpowiedź co powinnam 
jeszcze zrobic, żeby czegoś nie zaniedbać. Jeszcze jedna b.ważna sprawa 
dotycząca nas wszystkich. Powinniśmy podjąć działania w sprawie możliwości 
dostępu do chorego w szpitalu swojej pielęgniarki i zaufanego lekarza, jesli 
widzimy nieprawidłowosci, że coś się źle dzieje. Dlaczego w szpitalach 
obowiazuje taki zakaz, to gdzie my żyjemy, tzn że SZPITAL=OBÓZ. Gdzie są 
prawa pacjenta? Czy prawa szpitala, żeby nikt nic nie wiedział i nie mógł 
udowodnić? 
Dziekuję i oczekuję odpowiedzi. Irena
 

Szanowna Pani,

po pierwsze, powinna Pani złożyć skargę  na przewlekłość postępowania karnego 
i wystąpić o odszkodowanie z tego tytułu (maksymalnie 20.000 zł.). 
 
Po drugie: sprawa cywilna, zgodnie z art.  442[1].Kodeksu Cywilnego ulega 
przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział 
się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin 
ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło 
zdarzenie wywołujące szkodę.
 

Przy czym:

§ 2. Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie 
szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia 
przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie 
i o osobie obowiązanej do jej naprawienia.

 
Jeśli jednak postępowanie karne będzie umorzone ze względu na brak 
stwierdzenia popełnienia czynu zabronionego, to sąd cywilny nie będzie 
władny w postępowaniu cywilnym samodzielnie uznać, że jednak było to 
przestępstwo. 
 
Po trzecie: fakt, że toczy się postępowanie karne w żaden sposób nie stanowi 
przeszkody, aby wystąpić z powództwem cywilnym o odszkodowanie 
(zadośćuczynienie), więc żeby uniknąć zarzutu przedawnienia, lepiej to 
zrobić przed upływem 3 lat od śmierci męża (to jest w Pani przypadku data 
szkody). 
 
Jolanta Budzowska, radca prawny

 


 

 

Pierwsze moje pytanie dotyczy dokumentacji medycznej, Rok temu mój syn leżał 
w szpitalu ,który zlecił badanie tomografem komputerowym(w innym szpitlu bo 
ten nie miał sprzętu) oczywiście szpital dostał i zdjęcie i opis, jak 
opuszczaliśmy szpital nie otrzymaliśmy tych wyników czy mam do nich 
prawo? Czy szpital ma obowiązek mi je udostępnić wydać? 
Drugie moje pytanie jest z tym wynikiem związane .Podejrzewam że przy 
operacji lekarze naruszyli mojemu synowi zawiązki dwóch zębów przez co w tym 
roku znowu ma problem z zatokami i zęby trzeba usunąc bo leżą w dziąśle. Ten 
tomograf robiony był przed operacją. Czy jeśli na tomografie zalążki zębów 
będą prawidłowo ustawione a niestety teraz są przekręcone  czy można tu 
mówić o błędzie lakarza? Z kim mogę się skontaktować w tej sprawie by 
określił czy są podstawy prawne do takiego wnioskowania?

Dziękuję  bardzo za odpowiedz

Bussler Lidia 
 
 

Szanowna Pani,

oczywiście wyniki badań są częścią  dokumentacji medycznej i pacjent ma prawo 
otrzymać ich potwierdzone za zgodność z oryginałem kopie. W przypadku 
badania TK jest to opis i zapis badania na płycie CD. Proszę na piśmie 
zwrócić się do Szpitala, z pewnością wyniki zostaną Pani udostępnione. 
Co do zawiązków zębów, niestety odpowiedź na Pani pytanie wymaga wiedzy 
medycznej. Oczywiście, jeśli wynik TK wskazywałby na prawidłowe ułożenie, to 
pozwala to przynajmniej udowodnić fakt prawidłowego ułożenia w dacie 
wykonania TK. Nadal jednak na Pani (działającej w imieniu syna) ciążyć 
jednak będzie ciężar dowodu, że do naruszenia doszło w trakcie operacji, a 
nie np. samoistnie, w przebiegu wzrostu. Z pewnością dla oceny pomocny były 
opis operacji, który także jest częścią dokumentacji i którego odpis także 
ma Pani prawo uzyskać.

Jolanta Budzowska, radca prawny

 

 


 

 

4.10 ginekolog założył mi wkł.antyk.Po 5 dniach przy usg nie potrafił jej 
zlokalizować.Miałam poczekać do miesiączki.Potem podczas usg powiedział ,że 
musiała mi ona wypaść ,a ja tego niezauważyłam.Dostałam receptę na zakup 
kolejnej wkładki mimo ,że zgłaszałam mu kłucie w lewym podbrzuszu.7.11 ból 
byłtak silny ,że udałam się sama na własny pomysł i koszt na rtg i okazało 
się,że mam ją w jamie otrewnej.Ginekolog po obejrzeniu stwierdził ,że 
spokojnie nic się nie wydarzy mimo moich sugesti o nagłych atakach bólu i 
ciągłym kłuciu. zapisana byłam w państ.szpitalu na operację 14.12 lecz po 
coraz częstszych atakach bólu i kosn.chirurga i innego ginekologa zgł
os.się 
do swojego ginekologa z prośbą o pomoc.Doktor obiecał ,że nastepn.dnia to 
załatwi.19.11 po tel. rozmowie miałam udać się do szpitala,aby ordynator 
oddziału zdecydował o mojej syt.i zostałam tam przyjęta w trybie pilnym.Po 4 
dniach leczenia antybiotyk. miałam operację.do chwili operacji ginekolog 
dzwonił do mnie i przysyłał sms z pytaniami o zdrowie. Z chwilą operacji przepadł jak kamień...moje pytanie czy ginekolog popełnił tu jakiś błąd? nie ukrywam że od początku nie 
było mu na rękę usuwanie wkładki w panstwowym szpitalu gdzie pracuje.
 
 

Szanowna Pani,

o ile nie była Pani poinformowana przez ginekologa o możliwości takiego 
powikłania (przemieszczenia wkładki) i nie otrzymała Pani informacji o 
stosowanej u Pani wkładce, z którego to dokumentu (ulotki) wynikałoby takie 
pouczenie, to zgodnie z najnowszą linią orzecznictwa Sądu Najwyższego, 
lekarz prowadzący indywidualną praktykę (jak i każda inna placówka opieki 
zdrowotnej, gdyby była na jego miejscu) odpowiada na zasadzie ryzyka za 
narażenie Pani na rozstrój zdrowia (przebycie operacji i rekonwalescencji), 
ponieważ wykonał zabieg (świadczenie medyczne) bez udzielenia przez Panią na 
to wyraźnej, "poinformowanej" zgody. Ma Pani zatem roszczenie o wypłatę 
odpowiedniego do sytuacji zadośćuczynienia i odszkodowania (zakup leków, 
koszt opieki okołooperacyjnej, utracone zarobki) w stosunku do właściciela 
gabinetu.

Jolanta Budzowska, radca prawny

 


 

Po wielu latach nie kłamanego cierpienia udałem sie prywatnie na poradę 
psychiatryczną.

Nic nie mówiłem lekarzowi o poprzednich badaniach. Opowiedziałem wszystko o sobie w ciągu ponad godzinnej rozmowy.

Zapisał mi lek, który nareszcie pomaga, coś daje. Przy okazji opisał mi to 
co mogę odczuwać i to też się zgadzało. Mogłem do lekarza udać się 9 lat lemu, ale pod wpływem opinii rodziny nie zrobiłem tego. Zostałem o zgrozo 8 razy leczony w szpitalu 
psychiatrycznym -przyznam, że nie byłoby tyle razy gdybym pokazał otoczeniu, ze zażywam lek, który mi nie pomagał. W szpitalu lekarz, który niewiele robił z moimi informacjami na temat słabego samopoczucia, stwierdził, że agresywnie się nie zachowywałem.

Powodem wzięcia przez pogotowie była rzekoma agresja na rodzinie. Cały czas otrzymywałem ten sam lek, a cały czas informowałem, że mi nie pomaga. Stan mojej psychiki był opłakany.

Ratowałem się naturalnymi produktami. Trochę  pomagały, dzięki nim prawdopodobnie nie 
odebrałem sobie życia. Według mnie straciłem 9 lat w przeważającej cześci nie będąc w stanie pracować i tracąc pracę nauczyciela.

Prawidłowa diagnoza i lek dopiero teraz mi pomagają. 
Czy jest potrzebne jakieś potwierdzenie, na co jestem naprawdę chory? Trudno 
dostać się do innego szpitala nie w rejonie.
 
 

Szanowni Państwo,

uprzejmie informujemy, że nie jesteśmy w 
stanie udzielić odpowiedzi w poniższym zakresie z uwagi na nieprecyzyjny 
opis stanu faktycznego i niejasne pytanie.
 

Z poważaniem, z polecenia pani Mec. Jolanty Budzowskiej

Danuta Szeląg 



 

Witam. Mam zapytanie do Państwa. Jak długo Rzecznik Odpowiedzialności
Zawodowej może rozpatrywać sprawę. Jak długo muszę czekać na wyznaczenie
kolejnego terminu przesłuchania? Co robić dalej?


Szanowna Pani,

Na podstawie § 28 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej
z dnia 26 września 1990 roku w sprawie postępowania w przedmiocie
odpowiedzialności zawodowej lekarzy (Dz. U. Nr 69, poz. 406) "postępowanie
wyjaśniające prowadzone przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej powinno
być zakończone w ciągu trzech miesięcy od daty zawiadomienia o popełnieniu
przewinienia zawodowego". Jednakże ust. 2 w/w paragrafu daje możliwość
Naczelnemu Rzecznikowi Odpowiedzialności Zawodowej, w szczególnie
uzasadnionym przypadku, przedłużenia okresu postępowania wyjaśniającego na
dalszy czas oznaczony. Natomiast w przypadku, gdy postępowanie wyjaśniające
nie zostałoby zakończone w terminie 6 miesięcy, akta sprawy przekazuje się
Naczelnemu Sądowi Lekarskiemu, który może przedłużyć postępowanie
wyjaśniające na dalszy czas oznaczony.

Jeżeli wynik postępowania wyjaśniającego potwierdza zasadność zarzutów
stawianych lekarzowi, to na podstawie § 27 w/w rozporządzenia, rzecznik
odpowiedzialności zawodowej składa właściwemu sądowi lekarskiemu wniosek o
ukaranie, o czym zawiadamia pokrzywdzonego, obwinionego lekarza i właściwą
okręgową radę lekarską. Następnie Przewodniczący Sądu Lekarskiego, jeżeli
nie uzna, że zachodzą przesłanki do umorzenia postępowania lub jego
zawieszenia, albo że należy uzupełnić postępowanie wyjaśniające, kieruje
sprawę do rozpoznania na rozprawie i wydaje stosowne zarządzenia
przygotowujące rozprawę (§ 29 przytaczanego rozporządzenia), po czym
zarządza doręczenie odpisu wniosku o ukaranie obwinionemu lekarzowi (§ 30).
Jeżeli Sąd postanowi na posiedzeniu niejawnym, że należy uzupełnić
postępowanie wyjaśniające, wydaje stosowne postanowienie, w którym określa
termin zakończenia postępowania, nie dłuższy niż 3 miesiące.

Na rozprawę wzywa się obwinionego lekarza oraz zawiadamia o jej terminie
jego obrońcę i rzecznika odpowiedzialności zawodowej, jednakże od momentu
doręczenia obwinionemu wniosku o ukaranie, a rozprawą powinno upłynąć 14
dni, gdyż w przeciwnym razie obwiniony lub jego obrońca mogą żądać
odroczenia rozprawy. Przewodniczący składu lekarskiego kieruje rozprawą i
czuwa nad jej prawidłowym przebiegiem oraz może również wezwać świadków lub
biegłych, bądź też przedstawić inne wnioski zgłoszonych przez strony przed
rozpoczęciem rozprawy. Może także dopuścić dowody z urzędu, jeżeli uzna to
za konieczne.

Zaznaczenia wymaga fakt, że udział rzecznika odpowiedzialności zawodowej w
rozprawie jest obowiązkowy.

§ 36 niniejszego rozporządzenia umożliwia Sądowi lekarskiemu zarządzić
przerwę w rozprawie na okres nie dłuższy niż 21 dni, ale tylko z ważnych
powodów.

Jeżeli sprawa nie ma przesłanek sprawy szczególnie zawiłej, Sąd po
zamknięciu rozprawy i odbyciu narady ogłasza orzeczenie i przytacza
najważniejsze motywy rozstrzygnięcia, jeżeli natomiast sprawa jest
szczególnie zawiła, Sąd może odroczyć ogłoszenie orzeczenia na okres
nieprzekraczający 7 dni.

Rzecznikowi odpowiedzialności zawodowej i obwinionemu lekarzowi przysługuje
prawo odwołania od orzeczeń i postanowień kończących postępowanie w I
instancji - w terminie 14 od daty doręczenia orzeczenia lub postanowienia
wraz z uzasadnieniem oraz pouczeniem o terminie i trybie wniesienia
odwołania. Pokrzywdzonemu również przysługuje prawo odwołania tylko w części
dotyczącej winy - także w terminie 14 dni od daty doręczenia orzeczenia lub
postanowienia wraz z uzasadnieniem oraz pouczeniem o terminie i trybie
wniesienia odwołania. Odwołanie wraz z odpisami dla stron wnosi się do sądu
lekarskiego, który wydał zaskarżone orzeczenie. Sąd lekarski w ciągu 7 dni
od daty wpływu przekazuje akta sprawy sądowi właściwemu do rozpoznania
odwołania albo odmawia przyjęcia odwołania, jeżeli zostało wniesione po
terminie lub przez osobę nieuprawnioną albo jest niedopuszczalne z mocy
ustawy.

Ponadto art. 47. ust. 4. ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o izbach lekarskich
(Dz. U. Nr 20, poz. 120) stanowi, że "w razie prawomocnego ukarania karą
wymienioną w art. 42 ust. 1 pkt 3 i 4 (tj. zawieszenia prawa wykonywania
zawodu lekarza na okres od sześciu miesięcy do trzech lat lub pozbawienia
prawa wykonywania zawodu), stosunek pracy lekarza wygasa z mocy prawa.
Wygaśnięcie to pociąga za sobą skutki, jakie przepisy prawa wiążą z
rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika".


Niezależnie od toczącego się postępowania dyscyplinarnego, jeśli chce Pani
dochodzić odszkodowania z tytułu zawinionego przez zoz, a doznanego przez
Panią uszczerbku na zdrowiu albo rozstroju zdrowia, postępowanie przed
organami samorządu lekarskiego w żadnej mierze nie stanowi przeszkody w
skierowaniu sprawy cywilnej do sądu.

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny.

 

 




Proszę o pomoc!

W trakcie ciąży byłam pod opieką ginekologa, który NIGDY nie mierzył mi
ciśnienia, nie powiedział także że sama powinnam to robić, nie zwrócił uwagi
na ważność takiego pomiaru. Ja sama nie wiedziałam, że w ciąży należy tego
pilnować (to moja pierwsza ciąża) zaufałam lekarzowi, że poprowadzi moją
ciąże bezpiecznie. Niestety doszło do zatrucia ciążowego (trafiłam do
szpitala z ciśnieniem 170/100 oraz obrzękami całego ciała), w wyniku czego
zagrożone było życie zarówno moje jak i dziecka. W 29 tygodniu rozwiązano
ciąże. Dziecko urodziło się w stanie krytycznym- waga 550gram, olbrzymi
wylew krwi do mózgu, późniejsze następstwa wcześniactwa min. dyspalzja
płucno oskrzelowa. Dziecko wymaga stałej opieki medycznej-
neurochirurgicznej, neurologicznej, rehabilitacyjnej.
W związku z tym moje pytanie brzmi czy lekarz w świetle prawa dopuścił się
zaniedbania? Czy mogę starać się o odszkodowanie, zadośćuczynienie bądź
rentę dla dziecka?

Z poważaniem
Agnieszka


Szanowna Pani,

w pierwszej kolejności należy zadbać o to, by dysponowała pani pełną
dokumentacją medyczną z przebiegu leczenia - a więc ważna jest zarówna karta
ciąży (zakładam, że ma ją Pani), jak i wynika badań oraz zawartość
dokumentacji lekarskiej, jaką prowadził lekarz. Zakładając, że lekarz może
chcieć coś "uzupełnić" w swoich zapisach, jeśli dowie się, co się stało,
sugeruję dwa rozwiązania: albo złoży Pani zawiadomienie o podejrzeniu
popełnienia przestępstwa do prokuratury (wystarczy opis wydarzeń i
informacja, że Pani zdaniem, na skutek działań lekarza doszło do poważnego
uszczerbku na zdrowiu Pani dziecka) wraz z wnioskiem o zabezpieczenie
dokumentacji medycznej jako dowodu w sprawie, albo złoży Pani podanie do
lekarza (jako pacjent - ma Pani takie prawo) o wydanie potwierdzonej za
zgodność z oryginałem kserokopii dokumentacji medycznej i dopilnuje Pani,
aby dostać ją od ręki (wówczas ryzyko "uzupełnień" będzie mniejsze).
Po analizie dokumentacji będzie można rozstrzygnąć, czy prowadzenie ciąży
było prawidłowe, a jeśli nie, to czy można wskazać związek przyczynowy ze
stanem dziecka.

Z poważaniem,
Jolanta Budzowska, radca prawny



 Witam!

Chciałabym zasięgnąć informacji w pewnej sprawie. Pod koniec grudnia
2009 r., wystąpiliśmy z wnioskiem o odszkodowanie za popełnione błędy w
sztuce lekarskiej. W dniu dzisiejszym dotarła do nas korespondencja z
placówki do której nasz wniosek był kierowany z informacją, iż dla
przyspieszenia procedur likwidacyjnych należy zgłosić szkodę w Centrum
Likwidacji Szkód ubezpieczyciela (dołączono nr polisy). Moje pytanie brzmi:
1)czy istnieje jakiś wzór wniosku o zgłoszenie szkody (w internecie
znalazłam tylko wnioski dot. szkody komunikacyjnej), 2) w przypadku braku
takowego formularza: jakie informacje powinny być ujęte w naszym piśmie. Z
góry bardzo dziękuję za odpowiedź

Szanowna Pani,

Nie istnieje wzór zgłoszenia szkody na osobie. Tak naprawdę nie ma również
określonych koniecznych elementów takiego zgłoszenia.

Niezbędny jest oczywiście dokładny opis przebiegu zdarzeń. Dobrze jest
jednocześnie załączyć dokumentację potwierdzającą leczenie i szkodę oraz
związek przyczynowy pomiędzy leczeniem a szkodą.
Ponadto, należy określić rodzaj i wysokość roszczeń. W tym miejscu
informuję, że podstawowe roszczenia w przypadku uszkodzenia ciała lub
wywołaniu rozstroju zdrowia to:

1) zadośćuczynienie - za ból, krzywdę, cierpienie (nie ma sztywnych zasad określania jego wysokości),

2) odszkodowanie - zwrot kosztów poniesionych w związku z leczeniem skutków
błędu (leki, opatrunki, dojazdy na wizyty, opłacenie pielęgniarki i inne),

3) renta, jeżeli doszło do zwiększenia potrzeb lub utraty
całkowicie/częściowo zdolności do pracy lub zmniejszyły się widoki
powodzenia na przyszłość (przysługująca, więc np. jeżeli w wyniku błędu
poszkodowany stale musi ponosić dodatkowe wydatki lub zrezygnować z
zatrudnienia).

Dodatkowo na początku pisma do zakładu ubezpieczeń należy wskazać na polisę
łączącą szpital z zakładem ubezpieczeń w czasie zdarzenia - informacja ta
powinna być zawarta w piśmie skierowanym przez szpital do Państwa.


Z poważaniem

Beata Śpitalniak

Z up. mec. J. Budzowskiej




Moja 9-letnia córeczka 08.12.2009r. miała goraczkę 38st.C i suchy kaszel.
09.12.2009r. udałam sie z nią do pediatry, która zleciła leczenie
zachowawcze tzn syrop na kaszel i rutinoscorbin, ponieważ po przebadaniu
stwierdziła, że dziecko jest zdrowe (w tym dniu już nie gorączkowała).
10.12.2009r. dziecko wraz ze starszą siostrą pozostało w domu, a ja udałam
się do pracy. Po powrocie zauważyłam,że moja córeczka jest "inna", o
obniżonej temperaturze 35,5st.C i na udach jej skóra zrobiła się marmurkowa.
Ponownie udałam się do przychodni, gdzie wezwano karetkę i pojechaliśmy do
szpitala. W pierwszym szpitalu od razu na wstępie poinformowano, że dziecko
nie moze być przyjęte, ponieważ tu leżą tylko dzieci do lat dwóch. Jednak na
około 20 minut wzięto ją do gabinetu, nie wiem co robiono, ponieważ mnie tam
nie wpuszczono. potem skierowano nas do innego szpitala, gdy przybyliśmy na
miejsce do SOr-u moja córeczka była przytomna, podsypiająca, jej oddech
12-14/min SaO2/powietrze-88%, Sa/O2-92-94%, czynność serca 120/min, sinica
obwodowa i centralna, RR początkowo 70/40mmHg, a po wdrożeniu płynoterapii,
ogrzaniu 125/70mmHg, temperatura ciała obniżona. Uskarżała się na ból w
lewym podżebrzu oraz rzucie kątnicy, wymiotowała treścią wodnistą. Ponadto
przy próbie płaski
ego ułożenia nasilała się sinica. W trakcie procedur diagnostycznych i
terapeutycznych( wlew Gelafundinu, 09%NaCl z 200mg Dopaminy) w 30-ej min. od
przyjęcia nastapiło nagłe zatrzymanie krążenia i oddechu. podjęto
postępowanie reanimacyjne, które kontynuowano na Oddziałe AiIT. Nie uzyskano
powrotu czynności serca ani oddechu. Moje dziecko odeszło.
W rozpoznaniu z epikryzy szpitalnej: wstrząs, niewydolność krążenia,
podejrzenie zapalenia mięśnia sercowego, i zawału mięśnia serca.
W protokole sekcyjnym napisano:przewlekłe zapalenie okołooskrzelowe i
okołooskrzelikowe, ostra niewydolnośc oddechowa i zatrzymanie krażenia,
przekrwienie przewlekłe i zastój krwi w naczyniach płuc, przekrwienie bierne
mięśnia sercowego, rozlane podbiegnięcia krwawe w mięśniu sercowym,
przekrwienie bierne mózgu i mózdżku, obrzęk mózgu, przekrwienie przewlekłe
nerek dużego stopnia, zastoinowe przewlekłe przekrwienie wątroby,
przekrwienie bierne nadnerczy po obu stronach i śledziony.
Przyczyny zgonu nam nie podano, w rozmowie z lekarzem przeprowadzjacym
sekcję uzyskałam informację, że krew była bardzo rozrzedzona, ale nie wiedzą
dlaczego albo znają przyczynę tylko nam rodzicom nie chcą powiedzieć. Na
oddziale zrobili tylko USG narządów, nie podjęli próby transfuzji krwi.
Proszę Was o pomoc, co mamy robić? Przecież to jest XXI wiek, a z tego można
wywnioskować, że nasza medycyna cofa się.

Szanowna Pani,

Przede wszystkim, proszę uzyskać pełną dokumentację medyczną ze wszystkich
placówek, które leczyły córkę: od lekarza pediatry (także dotychczasowe
leczenie, być może badania wykonane w trakcie wcześniejszej opieki
lekarskiej nad córką sprawowanej przez lekarza rodzinnego będą pomocne
biegłym), przychodni, pierwszego i drugiego szpitala. Wydaje się, że
przynajmniej w pierwszym szpitalu można było zrobić więcej, a być może
karetka powinna była być skierowana od razu do drugiego szpitala.
Niezależnie, w mojej ocenie powinna Pani złożyć do najbliższej prokuratury
zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z wnioskiem o
zabezpieczenie dowodu z dokumentacji medycznej (z podanych wyżej placówek).
Takie zawiadomienie nie musi mieć szczególnej formy, wystarczy, jak Pani
napisze, jaki był przebieg wydarzeń i że - Pani zdaniem - nie udzielono
córce wymaganej pomocy medycznej, co spowodowało jej śmierć. Prokurator
będzie zmuszony zlecić opinię biegłym, co pozwoli wyjaśnić aspekty medyczne.
Po uzyskaniu tej opinii będzie dysponowała Pani wiedzą, która pozwoli na
decyzję o skierowaniu bądź nie sprawy na drogę postępowania cywilnego o
zadośćuczynienie. Można również, nie kierując sprawy na drogę karną (do
prokuratora), podjąć próbę pozyskania prywatnie opinii eksperta z zakresu
medycyny sądowej, ale niestety wiąże się to z kosztami. Proszę także
spróbować skontaktować się z Panią Kozłowską - sprawującą urząd Rzecznika
Praw Pacjenta, ona również jest uprawiona, aby na koszt Skarbu Państwa
zlecić opinię dotyczącą prawidłowości prowadzenia leczenia córki.
W razie dalszych pytań, proszę o kontakt.

Proszę przyjąć wyrazy współczucia.

Jolanta Budzowska

BUDZOWSKA FIUTOWSKI I PARTNERZY

Radcowie Prawni


 


Witam. Mam pytanie czy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej może wznowić
postępowanie jeśli dostałam odpowiedz ze postępowanie zostało umorzone i
przysługuje mi prawo odwołania w trybie 14 dni. Na jakiej zasadzie się to
odbywa. Proszę o szybką odpowiedź... z góry dziękuję


Dzień Dobry,

Tak, proszę odwołać się od postanowienia Rzecznika. WAZNE!: musi to być w
podanym w pouczeniu terminie, który liczy się od dnia następnego po dniu
otrzymania przez Panią tego pisma pocztą. W odwołaniu proszę podać wszystkie
zarzuty, jakich Pani zdaniem bezzasadnie nie uwzględnił Rzecznik i
ewentualne nowe dowody w sprawie.

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny

BUDZOWSKA FIUTOWSKI I PARTNERZY

Radcowie Prawni





czy pozostawienie ciała obcego po operacji kręgosłupa oraz zarażenie rany
gronkowcem złocistym . mając dowody wymaz, RM ,karty choroby potwierdzenia
specjalistów pogorszenie stanu zdrowia niemożność podjęcia pracy w związku z
niezdolnością .Czy to nadaje się do wniesienia o odszkodowanie
zadośćuczynienie rentę oraz uszczerbek na zdrowiu jeśli tak to jak mam to
zrobić .Na dzień dzisiejszy złożyłam zażalenie do Sądu Lekarskiego na
decyzję rzecznika o umorzenie postępowania wyjaśniającego .CO DALEJ POMÓŻCIE


Szanowny Panie,

Tak, nadaje się - proszę przesłać dokumentację oraz korespondencję z
rzecznikiem, to będziemy mogli wypowiedzieć się w sprawie.

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny


BUDZOWSKA FIUTOWSKI I PARTNERZY

Radcowie Prawni

 
EnglishGermanPolish